:)

:)

niedziela, 24 maja 2015

Anioł z Piekieł. cz3

Nie rozumiałem o co jej chodzi. "Pan nie może tam być. Zginiesz". Nie mogłem wyrzucić tych słów z głowy.
- Ann... - nie wiedziałem jak sformułować moje pytanie. Mimo wszystko na razie było to niczym największe wyzwanie.

Dotknąłem dłonią jej policzków, które były ciepłe od spływających po nich łez. Podniosła głowę i popatrzyła mi prosto w oczy.
- Porozmawiamy o tym? - Nie chciałem jej zamęczać więc uznałem, że jeśli nie będzie na to gotowa to odłożymy to na inny czas. - Ann?
Przez jakąś chwilę siedzieliśmy w ciszy patrząc sobie głęboko w oczy.
-Mh... - usiadła krzyżując nogi. - Widzisz, nie jestem taka jak ty co pewnie już wiesz. Pochodzę z odległej planety, Patrhonus, która leży poza tym układem słonecznym. Sto lat temu całą naszą rasę wysłano z Ziemi na tą planetę, gdyż "zagrażaliśmy ludzkości". Czy w tym świecie nie ma miejsca dla innej rasy ludzi? - kolejna zła spłynęła jej po policzku. - Ja... musiałam uciec. To okropne miejsce, którym władają straszne i  bezlitosne istoty. Na prawdę nie chcę cię narażać na śmierć. Przepraszam!
Wybiegła z pokoju zapłakana. Siedziałem nie wiedząc czy pobiec za nią. Jednak zostawienie jej w tej sytuacji było złym pomysłem.
Podniosłem się i wyszedłem z pomieszczenia rozglądając się czy nie siedzi, w którymś kącie.
Obszedłem już chyba cały dom dopóki nie znalazłem jej skulonej na środku pustego pokoju.
Podszedłem do niej i usiadłem by być naprzeciwko niej.
- Damy radę!  Obiecuję Ci, że nie pozwolę byś wróciła na swoją planetę. - Chyba nigdy bym nie przypuszczał, że powiem kiedyś takie słowa.
Przytuliła mnie. Jej dotyk działał na mnie co najmniej kojąco. Odwzajemniłem uścisk jednak nie emocje nie wytrzymały i również zacząłem płakać.
Popatrzyła w moje zapłakane oczy i powiedziała:
- Potrzebuję Cię Jeongguk.
Nic nie mówiłem tylko jeszcze mocniej przycisnąłem ją do siebie.
- Nigdy Cię nie zostawię!
Takie wyznania wyjątkowo podkręciły atmosferę. Czułem się taki potrzebny i.... kochany.
Mimo, że nie powiedziała, że mnie kocha ja czuję gdzieś głęboko w sercu, mały płomyczek miłości, który powiększa się przy niej. Chodź słabo ją znam jestem gotów spędzić z nią resztę mojego życia.

Tydzień minął bardzo spokojnie. Wracałem do domu koło godziny 18 i siedzieliśmy czasami nawet do 3 w nocy śmiejąc się. Uwielbiam jej towarzystwo.

Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i zanieść jej śniadanie do łóżka. Teraz gdy wiem czym się żywi nie popełnię błędu.
Wszedłem po cichu do jej pokoju i najciszej jak tylko potrafiłem podeszłe do łóżka. Szturchnąłem ją w ramię. Otworzyła oczy i od razu się uśmiechnęła.
-  Dzień Dobry Ann. Jak spałaś ? - mówiąc to położyłem jej na kolanach przygotowaną przeze mnie potrawę. - Spróbuj. Bardzo się starałem...
Wzięła jeden kęs do ust. Z bezgraniczną uwagą patrzyłem na jej usta, które po przełknięciu uśmiechnęły się do mnie.
- Pyszne! Bardzo dziękuję.
Przytuliła mnie. Nie zostając dłużnym przytuliłem ją o wiele mocniej.

Po zjedzonym śniadaniu zapytałem czy chce pójść ze mną na spacer.
- Tak Tak Tak! Chodźmy!
Chwyciła mnie za rękę i wyszliśmy, a raczej wybiegliśmy z mieszkania nawet nie zamykając drzwi na klucz. Ale kto by się w takim momencie przejmował kluczami?

Początkowo miał to być zwyczajny spacer po parku lecz zauważyłem plakat, na którym było ogłoszone, że w dniu dzisiejszym niedaleko mojego domu rozbiło się wesołe miasteczko. Ann była bardzo szczęśliwa.
Nie chciałem jej zawieść i po chwili byliśmy już w drodze.

~~~~~~
Trochę to przeszło w miłosny nastrój czyż nie ? ^^ 
Ale chyba tak też jest dobrze ;3  






















2 komentarze:

  1. No to trochę się wyjaśniło :) I wątek miłosny jest, fajnie, fajnie. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam się cieszę, że wątek miłosny *0*
    Jestem ciekawa co się będzie dalej działo, zwłaszcza, że teraz wiemy kim jest Ann
    Jeejku nie wierze ze czytam cos gdzie jest chłopak-dziewczyna, pewnie dlatego, że bohaterki sa zawsze takie.... denerwujące,mimo to, przeczuwam ze Ann taka nie będzie ^^
    No i ta ich relacja >>>>>>>>>>>>>
    Powiedziałbym, że "pozazdrościć" ale patrząc na to w jakiej jest sytuacji....
    Aish, czekam na szybkiego nexta!
    Weny!
    Fighting!
    Kyo.

    OdpowiedzUsuń