:)

:)

wtorek, 5 maja 2015

Zostań ze mną cz10

Byłaś naprawdę przestraszona! W jednej chwili zrozumiałaś, że ważniejsze jest dla Ciebie zdrowie i bezpieczeństwo Jimina niż własne. Ale w końcu chyba tak jest w miłości czyż nie?
- Czego od niego chcesz? Przecież jesteś A.R.M.Y więc czemu chcesz skrzywdzić swojego idola?!
Tak, to była chyba jedna z rzeczy, których naprawdę nie rozumiałaś. Napastniczka nic nie powiedziała. Nagle usłyszałaś, że pod twój dom podjeżdża samochód i na pewno to był twój chłopak. Serce zaczęło ci mocniej bić.
Jimin wysiadł z samochodu, który zaparkował kilkadziesiąt metrów od drzwi domu swojej wybranki. Podszedł bliżej. Jego oczy momentalnie się otworzyły na całą swoją szerokość. Szyba w twoich szklanych drzwiach była rozbita. Ten widok wstrząsnął nim.  Nie wiedział co zrobić, więc  postanowił zadzwonić po policję. Kilka wozów było już w drodze. To zaleta bycia popularnym. Jeden telefon i zjeżdża się kilka jednostek.
- Jimin nie wchodź tu! - krzyknęłaś z całych sił. Dziewczyna skarciła cię za to uderzając twoją głową o najbliższą szafkę.
- Zamkniesz się teraz grzecznie?! - była wyraźnie wkurzona.
Chłopak nie wiedział co zrobić. Miał nie wchodzić ale bał się o Ciebie. Po chwili już nie wytrzymał i wszedł do domu z bardzo wyraźną ostrożnością. Napastniczka wytargała Cię za włosy na korytarz. Jimin popatrzył na Ciebie z przerażeniem. Byłaś cała zapłakana, łzy spływały Ci po policzkach.
- Jimin! Jak dobrze, że jesteś. Czekałyśmy na Ciebie.
- Zostaw ją! - krzyknął.
- Ona nie jest dla Ciebie, kiedy ty to zrozumiesz?! Jest piękna? - w tym momencie uderzyła ci z pięści prosto w twarz. Twój nos nie wytrzymał kolejnego ciosu i momentalnie zalałaś się krwią.
Jimin chcąc cię uratować zrobił krok ale szybko się zatrzymał bowiem dziewczyna przyłożyła Ci pistolet do głowy.
- A,a,a ... Przemyśl czy na pewno chcesz to zrobić. Nie widzisz, że ona nie jest piękna?! Czemu ty ją kochasz? Przecież. Ona. Jest. Brzydka. - wypowiadając każde z tych słów po kolei zadawała ci ciosy w twarz i brzuch. Twoja głowa była wyraźnie rozwalona.
Nagle usłyszeliście syreny policyjne. Ich dźwięk zdezorientował napastniczkę. Jimin wyczuwając moment napadł na nią i wytrącił jej broń z ręki po czym wybiegliście z budynku. Położył Cię na chodniku.  Policja już wyszła z radiowozów i wezwali karetkę dla Ciebie. W tym samym czasie z wnętrza domu wydobyła się ta niebezpieczna dziewczyna. Zbliżała się do Was. Wyciągnęła broń.
- Skoro nie mogę Cię mieć to ona też nie będzie cię miała!!!
Skierowała broń w jego stronę.
Strzał.
Twój krzyk.
Krzyki policjantów.
Ktoś opadł na jego ramię.
Trzyma ją w objęciach, swoją małą księżniczkę. Przytula ją. Coś spływa mu po rękach.
To krew.
Twoja krew.
- Pomóżcie! - krzyczał do ludzi stojących przy karetce. - Ratujcie ją do cholery!
- Jimin.. ja, ta dziewczyna...
- Nie żyje.
Dziewczyna leżała na ziemi, zastrzelona przez posiłki wezwane przez Jimina. 
- Jimin! Proszę nie zapomnij o mnie.- czułaś, że to już koniec.
- No gdzie jest ta kurewska karetka!? - krzyknął.
- Jimin, Zostań ze mną...
- Na zawsze. - wyszeptał ci do ucha.
Zamieszanie robiło się coraz większe. Pytania. Szum. Zabrali Cię.
- Kocham Cię.
Na zawsze.


EPILOG

Jimin:
Wyszedłem  z  mieszkania. Czas odwiedzić _______. Moja mała dziewczynka ma dzisiaj urodziny. Wszedłem do auta i pojechałem w głąb miasta. Odwiedziłem kwiaciarnię. Kupiłem różę. To chyba najlepszy dowód miłosny na taką okazję.
- Dla dziewczyny? - spytała sprzedawczyni.
- Tak. Moja księżniczka ma dzisiaj urodziny.
- O! Jak romantyczny. Życzę Wam szczęścia w związku!
- Bardzo dziękuję.
Rozweselony rozmową o ______ wsiadłem do auta i pojechałem.
Byłem na miejscu. Zaparkowałem  i postanowiłem resztę przejść na pieszo.
Był cudowny poranek. Słońce świeciło tak mocno jak na naszej pierwszej randce. Rozmyślałem tak o naszym poznaniu  i szybko dotarłem na miejsce.
- Cześć księżniczko, wszystkiego najlepszego. - powiedziałem kładąc kwiaty na nagrobku mojej księżniczki. - Na zawsze...


~~~~~~~~~~
To już koniec tej opowieści. Końcówka chyba nie schrzaniona ? :D
Proszę napisać jeden komentarz, to dla mnie dużo znaczy :)
Dziękuję, że byliście ze mną przez całe opowiadanie! 
Kocham <3 

1 komentarz:

  1. uff, miałam zawalony tydzień, więc wpadam dopiero teraz, ale tego się nie spodziewałam:o NAPRAWDĘ zaskoczyłaś mnie i przyznam,że pozytywnie, no bo, mimo że smutno, to lubię takie zakończenia. Szkoda, że już koniec opowiadania, było bardzo ciekawe, zwłaszcza ta końcówka!
    Pozdrówki :D

    OdpowiedzUsuń