- Ładne mieszkanko! - uśmiechnął się Jimin. Ale w jego oczach można było spostrzec to małe kłamstewko.
Zaczęłaś oprowadzać go po pokojach własnego domu. Czułaś się co najmniej dziwnie
- Tu jest kuchnia, tu moja sypialnia, tutaj salon, łazienka jest tam, na wprost. Buty możesz zostawić tutaj.- wskazałaś palcem na niewielką półeczkę na buty. Razem ze swoim chłopakiem zostawiliście tam buty jednak nie miałaś dla niego żadnych kapci, ponieważ miałaś tylko jedną parę i to w kształcie kotków. Wstydziłaś się pokazać Jiminowi swoją sypialnię. Ale musiał to powiedzieć...
- Daj zaniosę to do twojej sypialni. - ruszył w jej stronę. Zaczęłaś wariować i szybko zabrałaś mu walizkę z ciuchami.
- Ja zaniosę. - powiedziałaś ze spuszczoną głową i szybko poszłaś do twojego pokoju. Otwierając drzwi upewniłaś się, że chłopak nie patrzy akurat w tą stronę.
- Już wróciłam... zrobię herbatę dobrze ?
Szłaś już po czajnik gdy jakaś ciepła dłoń zatrzymała cię i przyciągnęła do siebie.
- A może oglądniemy jakiś horror? Mam tu kilka fajnych. - z uśmiechem wyciągnął kilka płyt.
- No dobrze ale ... nie mam DVD. - ale ci było wstyd!
- To nie problem. Zaraz zadzwonię do chłopaków to maksymalnie za 30 minut będziemy mieli DVD.
Zgodziłaś się i Jimin od razu wyjął telefon. Niestety ani jeden członek zespołu nie odbierał.
- Uh... chyba sam będę musiał po nie pojechać... wrócę za pół godzinki dobrze? Nie zrób nic głupiego kochanie.
- Dobrze dobrze, jedź i szybko wracaj!
- Nie otwieraj nieznajomym ! - zaśmiał się i wsiadł do auta.
Odjechał... Usiadłaś na fotelu w salonie i oglądałaś swój ulubiony serial "Zbuntowany Anioł" gdy ktoś zapukał do drzwi. Myślałaś, że to Jimin więc otworzyłaś od razu. To był błąd... cofnęłaś się kilka kroków do tyłu i otworzyłaś szerzej oczy...
- To ty... - wydukałaś jakimś sposobem. Przed Tobą stała ona ... toaletowa dziewczynka, którą wyrzucili za próbę pobicia mnie.
- Cześć! Ja... chciałam cię przeprosić. Jako A.R.M.Y. nie powinnam się tak zachować. To było naprawdę niewybaczalne z mojej strony.
Co?! Najpierw napada na kogoś i próbuje go zabić z niewiadomych powodów a teraz przychodzi do czyjegoś domu i przeprasza?! Jaka NORMALNA osoba tak robi?
- Yy.. ok było minęło. To... cześć! - zamykałaś już drzwi gdy ona zatrzymała je nogą.
- Mogę wejść?
- To nie jest najlepszy pomysł...
W tym samym momencie na podjazd wjechał Jimin. Wybiegł z auta trzymając w jednej ręce DVD.
- To ta co cię napadła? Jeden raz nie zrozumiałaś? Sp*erdalaj od ______! Rozumiesz?!
- A więc tak masz na imię ... Dobrze. Do zobaczenia ______.
Dziewczyna zniknęła z waszego pola widzenia a wy weszliście do domu. Jimin odłożył odtwarzać na stole w salonie i zaczął.
- Czemu z nią rozmawiałaś?
- Przyszła. Myślałam, że to ty więc otworzyłam a to była ona. Przyszła mnie przeprosić. To cała historia.
- Coś mi w niej nie pasuje. Proszę nie spotykaj się z nią.
Nie odpowiedziałaś. Uznałaś, że mimo iż jesteście razem nie powinien decydować za Ciebie w takich sprawach. Ah żebyś się go czasami posłuchała!
Przyniosłaś do salonu herbatę a Jimin w tym czasie kończył podpinać DVD do telewizora.
- Który film oglądamy? Mam tu "Istnienie", "Obecność", "Naznaczony" i "Martwe Zło".
- Obejrzyjmy "Obecność". Brzmi strasznie tajemniczo!
Chłopak włączył film i usiadł na kanapie obok Ciebie. Na początku nie bałaś się i nawet myślałaś, że to jakiś nudny film i lepiej go zmienić ale po kilku minutach byłaś cała wtulona w Jimina i co chwilę mówiłaś "Boję się. Proszę chodź bliżej". Ale niestety bliżej już się nie dało. Chłopak ciągle cię uspokajał ale widać było, że takiej reakcji oczekiwał. Bardzo się bałaś i Park musiał cię zaprowadzać nawet do łazienki. Zrobiło się późno...
- Więc... gdzie ja będę spał?
- Możesz spać na kanapie w salonie lub... hm... chyba nie ma innego wolnego miejsca w domu.Ale najpierw proszę, odprowadź mnie do mojej sypialni.
- Już idę księżniczko. - złapał Cię za rękę i poszliście w stronę sypialni.
Weszłaś do łóżka i przykryłaś się kołdrą aż po czubek nosa.
- Dobranoc kochana.
- Ja... Jimin ... Wiem, że to trochę nietaktowne z mojej strony ale... czy mógłbyś ze mną zostać? Naprawdę się boję!
Jimin uśmiechnął się jakby wiedział, że tak będzie. Podszedł do Twojego łóżka i usiadł obok Ciebie.
- Oczywiście kochanie. - pocałował Cie w czoło a ty zsunęłaś kołdrę na znak, żeby wszedł do łóżka. Wtuliłaś się w jego ciepły tors i tak zasnęliście.
~~~~~~
I jak ? :) Może być, nie zanudzam Was?
Mogę prosić, żeby po przeczytaniu tej części zostawić komentarz?
To dla mnie ważne ... :)
:)
wtorek, 28 kwietnia 2015
niedziela, 26 kwietnia 2015
Opracowane na zamówienie dla Kim Hye Won :)
Szłaś po korytarzu w stronę swojej klasy. Miała się teraz odbyć godzina wychowawcza, czyli twoja ukochana luźna lekcja. Nauczycielka prosiła aby dzisiaj nie opuścić zajęć ani się nie spóźnić, bo będzie jakiś nowy uczeń. Pewnie będzie tak samo arogancki jak reszta tej naszej zepsutej klasy. Bardzo się zmieniliśmy. Na pierwszym roku byliśmy najbardziej zgraną i lubianą klasą w szkole. Teraz... lepiej o tym nie wspominać.
Weszłaś do klasy i jak zawsze przykułaś uwagę sporej części uczniów. Przeszłaś do swojej ławki. Nie minęła minuta a byłaś już obtoczona swoimi koleżankami. Byłaś lubiana, więc miałaś ich dość dużo.
- No _____, słyszałaś? Ma być jakiś nowy. Ciekawe czy jest ładny! - No tak twoje koleżanki były dość... skupione tylko na wyglądzie.
Nie lubiłaś takich rozmów co było dziwne bo byłaś dziewczyną w wieku dojrzewania ale jakoś nie robiło to problemu dla twoich koleżanek. Do klasy weszła wychowawczyni dzięki czemu wszyscy zasiedli na swoich miejscach. Stanęła na środku klasy i powiedziała:
- Jak już wiecie dzisiaj do naszej szkoły przepisuje się nowy uczeń. Jest zza granicy ale doskonale mówi po polsku. Proszę, nie bądźcie dla niego niemili dobrze?
I w tym momencie do klasy wszedł piękny chłopak o naprawdę cudownych włosach i bladej karnacji. Rozglądnął się po klasie i po ludziach się w niej znajdujących. Nie zrobił na Tobie jakiegoś większego wrażenia ale dało się usłyszeć głosy twoich przyjaciółek, wzdychających nad jego urodą.
- Taehyung , koło ______ - pokazała ręką na miejsce obok mnie - jest wolne miejsce. Czy _____ ma coś przeciwko, żeby usiadł z Tobą w ławce? - W jej wzroku widać było, że nie chce słyszeć odmowy.
- Oczywiście, że nie proszę Pani.
Jasne, nie byłaś z tego zadowolona, bo wiedziałaś, ze teraz twoje koleżaneczki nie dadzą ci żyć. Chłopak przeszedł po klasie uśmiechając się do Ciebie. Zajął wyznaczone miejsce i zagadał do Ciebie.
- Cześć! Jestem Taehyung, Kim Taehyung.Ale możesz mówić na mnie TaeTae. A Tobie jak na imię? - Zapytał patrząc Ci prosto w oczy.
- Jestem _____. Miło mi... - czułaś, że zbierasz na sobie dużo uwagi. Robiłaś się czerwona.
- Ah ale fajnie, że mam pierwszą przyjaciółkę. Bardzo się bałem dołączyć do waszej klasy ale chyba jednak nie będzie tak źle.
Ten jego uśmiech działaś na Ciebie zadziwiająco dobrze. Nawet nie zezłościłaś się, że nazwał cię przyjaciółką. Chyba go nawet.... polubiłaś.
Kolejne lekcje również siedzieliście razem. Na przerwach oprowadzałaś go po waszej wielkiej szkole. Po ostatniej lekcji poszliście razem zmienić buty i zabrać kurtki z szatni.
- W której części miasta mieszkasz? - zapytałaś.
- Nie wiem jak się nazywa ta ulica ale jest to taki domek, dwurodzinny, niedaleko kawiarni. Numer chyba... 49/2.
Zamurowało cię.
- Coś ty! Ja mieszkam 49/1. Czyli nawet mieszkamy obok siebie! - Ucieszyłaś się.
Ale zaraz... czy ty tego chciałaś? Teraz pewnie będziecie spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu a twój chłopak może nie być z tego zadowolony.Tak właśnie ! Masz kochającego chłopaka i nie zamierzasz z nim zrywać dla jakiegoś obcokrajowca.
Wracaliście razem śmiejąc się, żartując, opowiadając dawne historie z życia. Dawno już nie miałaś przy sobie osoby, z którą tak świetnie się bawiłaś.
- Masz dzisiaj czas? Moglibyśmy gdzieś razem wyjść. - zapytałaś nieśmiało.
- Pewnie! Przyjdę po Ciebie o 16 dobrze ? - objął Cie przyjacielsko ramieniem.
- Masz bardzo daleko... - zaśmialiście się i poszliście do swoich mieszkań.
Cały dzień spędziliście wesoło razem. Wróciłaś do domu późnym wieczorem za co zebrał Ci się ochrzan od rodziców.
Szłaś do szkoły na wcześniejsze zajęcia dodatkowe. Twój nowy przyjaciel miał przyjść na późniejszą godzinę jednak zauważyłaś go na korytarzu siedzącego w kącie obok szafek.
- Taehyng! Co ty tu robisz? - zapytałaś bardzo zdziwiona.
- Ja... Chciałem Cię szybciej zobaczyć ale nie wiedziałem o której masz te zajęcia więc... czekam tu już z 20 minut... - powiedział zerkając na zegarek.
- Oh TaeTae... - pomogłaś mu wstać z podłogi i ruszyliście w stronę klasy.
- A tak właściwie to na jakie zajęcia chodzisz?
- Dodatkowe z matematyki. Muszę jeszcze dużo potrenować...
- Może potrenujesz coś innego...
Zagrodził ci przejście swoim ciałem. Złapał cię delikatnie za podbródek i musnął twoje wargi swoimi.
Nie biorąc pod uwagę, że stoicie na środku korytarza i każdy może Was zobaczyć pocałowaliście się.
- Tae ja... - byłaś lekko zagubiona.
- Oh... przepraszam ______, nie powinienem tego robić.
- No właśnie nie powinieneś! - odezwał się ktoś zza twoich pleców.
- Patryk! - powiedziałaś głośno imię swojego chłopaka.
- Co wy robicie? _______ o co tu chodzi?! - nie był zdenerwowany bo bardzo cię kochał i chciał żebyś była szczęśliwa nawet jeśli to oznaczało utratę Ciebie.
- Ja... przepraszam. Zakochałam się w Taehyungu. - twój wzrok utkwił w podłodze. Bałaś się jego reakcji. Tae spojrzał na Ciebie, uśmiechnął się i powiedział.
- Od dzisiaj ______ jest moją księżniczką i zamierzam sprawić by była najszczęśliwszą osobą na świecie. Kocham ją.
Patryk uśmiechnął się i powiedział:
- Dbaj o nią. - i odszedł.
Od tego czasu jesteście szczęśliwą parą.
- Kocham Cię _____. ~ Taehyung
~~~~~~~~~~
I jak ? :) Mam nadzieję, ze opowiadanie się podoba ^^
Z góry przepraszam, że trwało to aż 2 dni ale weekend zawalony cały :p
Szłaś po korytarzu w stronę swojej klasy. Miała się teraz odbyć godzina wychowawcza, czyli twoja ukochana luźna lekcja. Nauczycielka prosiła aby dzisiaj nie opuścić zajęć ani się nie spóźnić, bo będzie jakiś nowy uczeń. Pewnie będzie tak samo arogancki jak reszta tej naszej zepsutej klasy. Bardzo się zmieniliśmy. Na pierwszym roku byliśmy najbardziej zgraną i lubianą klasą w szkole. Teraz... lepiej o tym nie wspominać.
Weszłaś do klasy i jak zawsze przykułaś uwagę sporej części uczniów. Przeszłaś do swojej ławki. Nie minęła minuta a byłaś już obtoczona swoimi koleżankami. Byłaś lubiana, więc miałaś ich dość dużo.
- No _____, słyszałaś? Ma być jakiś nowy. Ciekawe czy jest ładny! - No tak twoje koleżanki były dość... skupione tylko na wyglądzie.
Nie lubiłaś takich rozmów co było dziwne bo byłaś dziewczyną w wieku dojrzewania ale jakoś nie robiło to problemu dla twoich koleżanek. Do klasy weszła wychowawczyni dzięki czemu wszyscy zasiedli na swoich miejscach. Stanęła na środku klasy i powiedziała:
- Jak już wiecie dzisiaj do naszej szkoły przepisuje się nowy uczeń. Jest zza granicy ale doskonale mówi po polsku. Proszę, nie bądźcie dla niego niemili dobrze?
I w tym momencie do klasy wszedł piękny chłopak o naprawdę cudownych włosach i bladej karnacji. Rozglądnął się po klasie i po ludziach się w niej znajdujących. Nie zrobił na Tobie jakiegoś większego wrażenia ale dało się usłyszeć głosy twoich przyjaciółek, wzdychających nad jego urodą.
- Taehyung , koło ______ - pokazała ręką na miejsce obok mnie - jest wolne miejsce. Czy _____ ma coś przeciwko, żeby usiadł z Tobą w ławce? - W jej wzroku widać było, że nie chce słyszeć odmowy.
- Oczywiście, że nie proszę Pani.
Jasne, nie byłaś z tego zadowolona, bo wiedziałaś, ze teraz twoje koleżaneczki nie dadzą ci żyć. Chłopak przeszedł po klasie uśmiechając się do Ciebie. Zajął wyznaczone miejsce i zagadał do Ciebie.
- Cześć! Jestem Taehyung, Kim Taehyung.Ale możesz mówić na mnie TaeTae. A Tobie jak na imię? - Zapytał patrząc Ci prosto w oczy.
- Jestem _____. Miło mi... - czułaś, że zbierasz na sobie dużo uwagi. Robiłaś się czerwona.
- Ah ale fajnie, że mam pierwszą przyjaciółkę. Bardzo się bałem dołączyć do waszej klasy ale chyba jednak nie będzie tak źle.
Ten jego uśmiech działaś na Ciebie zadziwiająco dobrze. Nawet nie zezłościłaś się, że nazwał cię przyjaciółką. Chyba go nawet.... polubiłaś.
Kolejne lekcje również siedzieliście razem. Na przerwach oprowadzałaś go po waszej wielkiej szkole. Po ostatniej lekcji poszliście razem zmienić buty i zabrać kurtki z szatni.
- W której części miasta mieszkasz? - zapytałaś.
- Nie wiem jak się nazywa ta ulica ale jest to taki domek, dwurodzinny, niedaleko kawiarni. Numer chyba... 49/2.
Zamurowało cię.
- Coś ty! Ja mieszkam 49/1. Czyli nawet mieszkamy obok siebie! - Ucieszyłaś się.
Ale zaraz... czy ty tego chciałaś? Teraz pewnie będziecie spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu a twój chłopak może nie być z tego zadowolony.Tak właśnie ! Masz kochającego chłopaka i nie zamierzasz z nim zrywać dla jakiegoś obcokrajowca.
Wracaliście razem śmiejąc się, żartując, opowiadając dawne historie z życia. Dawno już nie miałaś przy sobie osoby, z którą tak świetnie się bawiłaś.
- Masz dzisiaj czas? Moglibyśmy gdzieś razem wyjść. - zapytałaś nieśmiało.
- Pewnie! Przyjdę po Ciebie o 16 dobrze ? - objął Cie przyjacielsko ramieniem.
- Masz bardzo daleko... - zaśmialiście się i poszliście do swoich mieszkań.
Cały dzień spędziliście wesoło razem. Wróciłaś do domu późnym wieczorem za co zebrał Ci się ochrzan od rodziców.
Szłaś do szkoły na wcześniejsze zajęcia dodatkowe. Twój nowy przyjaciel miał przyjść na późniejszą godzinę jednak zauważyłaś go na korytarzu siedzącego w kącie obok szafek.
- Taehyng! Co ty tu robisz? - zapytałaś bardzo zdziwiona.
- Ja... Chciałem Cię szybciej zobaczyć ale nie wiedziałem o której masz te zajęcia więc... czekam tu już z 20 minut... - powiedział zerkając na zegarek.
- Oh TaeTae... - pomogłaś mu wstać z podłogi i ruszyliście w stronę klasy.
- A tak właściwie to na jakie zajęcia chodzisz?
- Dodatkowe z matematyki. Muszę jeszcze dużo potrenować...
- Może potrenujesz coś innego...
Zagrodził ci przejście swoim ciałem. Złapał cię delikatnie za podbródek i musnął twoje wargi swoimi.
Nie biorąc pod uwagę, że stoicie na środku korytarza i każdy może Was zobaczyć pocałowaliście się.
- Tae ja... - byłaś lekko zagubiona.
- Oh... przepraszam ______, nie powinienem tego robić.
- No właśnie nie powinieneś! - odezwał się ktoś zza twoich pleców.
- Patryk! - powiedziałaś głośno imię swojego chłopaka.
- Co wy robicie? _______ o co tu chodzi?! - nie był zdenerwowany bo bardzo cię kochał i chciał żebyś była szczęśliwa nawet jeśli to oznaczało utratę Ciebie.
- Ja... przepraszam. Zakochałam się w Taehyungu. - twój wzrok utkwił w podłodze. Bałaś się jego reakcji. Tae spojrzał na Ciebie, uśmiechnął się i powiedział.
- Od dzisiaj ______ jest moją księżniczką i zamierzam sprawić by była najszczęśliwszą osobą na świecie. Kocham ją.
Patryk uśmiechnął się i powiedział:
- Dbaj o nią. - i odszedł.
Od tego czasu jesteście szczęśliwą parą.
- Kocham Cię _____. ~ Taehyung
~~~~~~~~~~
I jak ? :) Mam nadzieję, ze opowiadanie się podoba ^^
Z góry przepraszam, że trwało to aż 2 dni ale weekend zawalony cały :p
sobota, 25 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz7
Obudziłaś się, leżąc na łóżku. Zaraz... nie swoim łóżku. Patrzyłaś w biały sufit. Byłaś otępiała. Nie wiedziałaś gdzie jesteś ani co się stało. Ostatnie wspomnienie to ... atak jakiejś dziewczyny z toalecie. Podniosłaś się bardzo szybko do pozycji siedzącej i zrozumiałaś, że jesteś w jednym ze szpitalnych pokoi.
- Nie ruszaj się tak gwałtownie! - usłyszałaś obcy głos. Była to pielęgniarka, która się Tobą opiekowała.- musisz leżeć. Jak się czujesz?
- Jimin... - powiedziałaś bardzo cichy głosem, prawie niesłyszalnym.
- A tak. Twój chłopak siedział tu z Tobą całą noc a teraz poszedł do toalety. Na pewno zaraz wróci. Mówiłam nie wstawaj!
Chciałaś go zobaczyć, ale przeszkodziła ci w tym cała aparatura, do której byłaś podpięta. Ten zryw poskutkował dużym bólem ale zapomniałaś o tym szybko gdy do pokoju wszedł twój wybawca.
- To ja zostawiam Was. - powiedziała pielęgniarka i wyszła zamykając drzwi.
Chłopak podszedł do twojego łóżka i przytulił cię. Zrobił to tak delikatnie.
- Jimin... Co ja tutaj robie? - spytałaś bo byłaś do granic zdezorientowana.
- Pamiętasz wczorajszą sytuację? Gdy szłaś do toalety obserwowałem Cie ciągle. Jesteś taka piękna. I zauważyłem, że jakaś dziewczyna Cię ciągle obserwuje. Myślałem, że to po prostu fanka ale zauważyłem, ze gdy sięgała do torby wyciągnęła z niej nóż. A takich rzeczy chyba nie nosi każda normalna nastolatka co nie ? No więc widząc jak kopnęła w drzwi, wstałem i pobiegłem po ochroniarza i od razu przybiegliśmy do Ciebie. Przepraszam, że nie zareagowałem wcześniej.
- Kocham Cię! I dziękuję, że mnie uratowałeś... - przytuliłaś go ale niestety przez to podpięcie nie mogłaś zrobił tego mocno.
- Leż... twój stan nie jest ciężki ale dobrze też nie jest. Uderzyłaś głową w ścianę.
- To straszne. Czym jej zawiniłam? - posmutniałaś.
Jimin nic nie mówiąc usiadł na łóżku i pogłaskał cię po włosach.
- Nie wiem, ale to się już nie powtórzy.
Przy nim nie bałaś się już niczego. Był osobą, przy której zawsze czułaś się w pełni bezpieczna. Cały dzień dużo rozmawialiście i spędziliście miło czas. Pod wieczór widząc jak bardzo twój chłopak jest zmęczony poprosiłaś go by poszedł do domu. Na początku nie chciał się na to zgodzić i męczyłaś się z nim przez ponad pół godziny ale w końcu ustąpił.
- Jutro z samego rana będę. - powiedział i wyszedł.
Byłaś bardzo szczęśliwa. Gdybyś go nie poznała musiałabyś pewnie siedzieć cały dzień sama... Nie, gdybyś go nie poznała to nie byłabyś tu. Ale i tak nie żałowałaś. Dla niego byłaś skłonna znieść wszystko.
W nocy dręczyły Cię koszmary. Przeróżne. Jimin zostawiający cię z tą laską w toalecie, Jimin śmiejący się z twojej sytuacji, Jimin będący sam na sam z tą dziewczyną gdy ja jestem w szpitalu. Obudziłaś się koło 3 w nocy cała zapłakana. Wzięłaś do ręki telefon i zadzwoniłaś do swojej siostry, która wyjechała do Korei razem z Tobą.
- Ola? Proszę przyjedź...
Płakałaś przez całą rozmowę ale ona nie pytając co się dzieje, zapytała gdzie jesteś i powiedziała, że zaraz będzie. Szpital był na szczęście otwarty całą dobę i tylko kilka dyżurujących pilnowało wejść na różne oddziały, więc z dostaniem się tutaj nie było żadnego problemu. Ola była już u Ciebie po kilku minutach.
- ______. Co się dzieje?!
Siedziałaś zapłakana na łóżku i spojrzałaś na swoją siostrę błagalnym wzrokiem.
- Pomożesz mi? - wpadłaś w jeszcze większą histerię.
- Tak, zrobię wszystko. Mów! - Była bardzo przejęta twoim zachowaniem.
- Jest taka jedna dziewczyna... Boję się, że ona i Jimin... że ona i Jimin mieli lub mają ze sobą coś wspólnego. - opowiedziałaś jej całą tą historię, która zdecydowanie bardzo ją zaciekawiła.
- Dobra, dzisiaj mam na 6 do pracy tak przejrzę wszystkie akta, zajadę w to miejsce, tylko daj mi adres i spróbuję się dowiedzieć czegoś o tej dziewczynie.
- Jesteś wspaniała. Tylko proszę niech to zostanie między nami. - wtuliłaś się w nią.
- Dobrze kochana, nie ma sprawy. Postaram się pomóc. A teraz proszę, idź już spokojnie spać.
Pożegnała się z Tobą i wyszła. Mimo jej prośby nie zmrużyłaś oka już do samego rana. Już o 7 pojawił się Jimin z kilkoma pakunkami. Zrobił nawet śniadanie, żebyś nie musiała jeść tego szpitalnego chłamu.
- Smacznego kochanie. - powiedział podając ci danie.
Jedliście w milczeniu. Chłopak często się Tobie przyglądał i wyczuł, że coś jest nie tak.
- Nie smakuje?
- Nie, jest bardzo dobre . - uśmiechnęłaś się lekko.
- To co się dzieje? - spytał przejęty. - Odkąd przyjechałem powiedziałaś może 2 zdania. - zasmucił się. Nie był to dla Ciebie miły widok.
- Kiedy mnie stąd wypuszczą? - Zmieniłaś temat.
- Dzisiaj po południu jeśli się nie mylę. Poczekaj, pójdę zapytać.
Miał rację. Dziś dostałam wypis i mogłam spokojnie wrócić do domu pod warunkiem, że będę miała całodobową opiekę. Jimin oczywiście poczuł się odpowiedzialny i powiedział, że cały tydzień się mną zaopiekuje, aż do kontroli.
Szybko opuściliśmy szpital. Nie miałam ochoty zostać tam nawet sekundy dłużej.
- Jimin... skoro masz się mną opiekować to gdzie będziesz spał?
- W innym pokoju. Ale spokojnie będę się Tobą opiekować aż nie wyzdrowiejesz lub nie zwariujesz ze mną. - zaśmiał się. Jego towarzystwo rzeczywiście czasami było bardzo natrętne. Ale to było zrozumiałe bo przecież się o Ciebie martwił.
Dojechaliście do Ciebie.
- To twój dom? - wskazał palcem na szary, dość brzydki budynek, koło którego zaparkowałam.
- Wiem, żaden luksus. - było ci trochę głupio.
- E tam. Ładny jest. - oczywiście kłamał. Ten dom był przecież okropny! Miałaś tego świadomość.
Jimin pomógł ci przyjść pod drzwi i wziął wszystkie pakunki z samochodu. Otworzyłaś drzwi i powiedziałaś:
- Oto mój dom.
~~~~~~
Tutaj może dużo akcji nie ma ale wydaje mi się, ze nie było chyba aż takie złe :D
Komentujcie ^^
- Nie ruszaj się tak gwałtownie! - usłyszałaś obcy głos. Była to pielęgniarka, która się Tobą opiekowała.- musisz leżeć. Jak się czujesz?
- Jimin... - powiedziałaś bardzo cichy głosem, prawie niesłyszalnym.
- A tak. Twój chłopak siedział tu z Tobą całą noc a teraz poszedł do toalety. Na pewno zaraz wróci. Mówiłam nie wstawaj!
Chciałaś go zobaczyć, ale przeszkodziła ci w tym cała aparatura, do której byłaś podpięta. Ten zryw poskutkował dużym bólem ale zapomniałaś o tym szybko gdy do pokoju wszedł twój wybawca.
- To ja zostawiam Was. - powiedziała pielęgniarka i wyszła zamykając drzwi.
Chłopak podszedł do twojego łóżka i przytulił cię. Zrobił to tak delikatnie.
- Jimin... Co ja tutaj robie? - spytałaś bo byłaś do granic zdezorientowana.
- Pamiętasz wczorajszą sytuację? Gdy szłaś do toalety obserwowałem Cie ciągle. Jesteś taka piękna. I zauważyłem, że jakaś dziewczyna Cię ciągle obserwuje. Myślałem, że to po prostu fanka ale zauważyłem, ze gdy sięgała do torby wyciągnęła z niej nóż. A takich rzeczy chyba nie nosi każda normalna nastolatka co nie ? No więc widząc jak kopnęła w drzwi, wstałem i pobiegłem po ochroniarza i od razu przybiegliśmy do Ciebie. Przepraszam, że nie zareagowałem wcześniej.
- Kocham Cię! I dziękuję, że mnie uratowałeś... - przytuliłaś go ale niestety przez to podpięcie nie mogłaś zrobił tego mocno.
- Leż... twój stan nie jest ciężki ale dobrze też nie jest. Uderzyłaś głową w ścianę.
- To straszne. Czym jej zawiniłam? - posmutniałaś.
Jimin nic nie mówiąc usiadł na łóżku i pogłaskał cię po włosach.
- Nie wiem, ale to się już nie powtórzy.
Przy nim nie bałaś się już niczego. Był osobą, przy której zawsze czułaś się w pełni bezpieczna. Cały dzień dużo rozmawialiście i spędziliście miło czas. Pod wieczór widząc jak bardzo twój chłopak jest zmęczony poprosiłaś go by poszedł do domu. Na początku nie chciał się na to zgodzić i męczyłaś się z nim przez ponad pół godziny ale w końcu ustąpił.
- Jutro z samego rana będę. - powiedział i wyszedł.
Byłaś bardzo szczęśliwa. Gdybyś go nie poznała musiałabyś pewnie siedzieć cały dzień sama... Nie, gdybyś go nie poznała to nie byłabyś tu. Ale i tak nie żałowałaś. Dla niego byłaś skłonna znieść wszystko.
W nocy dręczyły Cię koszmary. Przeróżne. Jimin zostawiający cię z tą laską w toalecie, Jimin śmiejący się z twojej sytuacji, Jimin będący sam na sam z tą dziewczyną gdy ja jestem w szpitalu. Obudziłaś się koło 3 w nocy cała zapłakana. Wzięłaś do ręki telefon i zadzwoniłaś do swojej siostry, która wyjechała do Korei razem z Tobą.
- Ola? Proszę przyjedź...
Płakałaś przez całą rozmowę ale ona nie pytając co się dzieje, zapytała gdzie jesteś i powiedziała, że zaraz będzie. Szpital był na szczęście otwarty całą dobę i tylko kilka dyżurujących pilnowało wejść na różne oddziały, więc z dostaniem się tutaj nie było żadnego problemu. Ola była już u Ciebie po kilku minutach.
- ______. Co się dzieje?!
Siedziałaś zapłakana na łóżku i spojrzałaś na swoją siostrę błagalnym wzrokiem.
- Pomożesz mi? - wpadłaś w jeszcze większą histerię.
- Tak, zrobię wszystko. Mów! - Była bardzo przejęta twoim zachowaniem.
- Jest taka jedna dziewczyna... Boję się, że ona i Jimin... że ona i Jimin mieli lub mają ze sobą coś wspólnego. - opowiedziałaś jej całą tą historię, która zdecydowanie bardzo ją zaciekawiła.
- Dobra, dzisiaj mam na 6 do pracy tak przejrzę wszystkie akta, zajadę w to miejsce, tylko daj mi adres i spróbuję się dowiedzieć czegoś o tej dziewczynie.
- Jesteś wspaniała. Tylko proszę niech to zostanie między nami. - wtuliłaś się w nią.
- Dobrze kochana, nie ma sprawy. Postaram się pomóc. A teraz proszę, idź już spokojnie spać.
Pożegnała się z Tobą i wyszła. Mimo jej prośby nie zmrużyłaś oka już do samego rana. Już o 7 pojawił się Jimin z kilkoma pakunkami. Zrobił nawet śniadanie, żebyś nie musiała jeść tego szpitalnego chłamu.
- Smacznego kochanie. - powiedział podając ci danie.
Jedliście w milczeniu. Chłopak często się Tobie przyglądał i wyczuł, że coś jest nie tak.
- Nie smakuje?
- Nie, jest bardzo dobre . - uśmiechnęłaś się lekko.
- To co się dzieje? - spytał przejęty. - Odkąd przyjechałem powiedziałaś może 2 zdania. - zasmucił się. Nie był to dla Ciebie miły widok.
- Kiedy mnie stąd wypuszczą? - Zmieniłaś temat.
- Dzisiaj po południu jeśli się nie mylę. Poczekaj, pójdę zapytać.
Miał rację. Dziś dostałam wypis i mogłam spokojnie wrócić do domu pod warunkiem, że będę miała całodobową opiekę. Jimin oczywiście poczuł się odpowiedzialny i powiedział, że cały tydzień się mną zaopiekuje, aż do kontroli.
Szybko opuściliśmy szpital. Nie miałam ochoty zostać tam nawet sekundy dłużej.
- Jimin... skoro masz się mną opiekować to gdzie będziesz spał?
- W innym pokoju. Ale spokojnie będę się Tobą opiekować aż nie wyzdrowiejesz lub nie zwariujesz ze mną. - zaśmiał się. Jego towarzystwo rzeczywiście czasami było bardzo natrętne. Ale to było zrozumiałe bo przecież się o Ciebie martwił.
Dojechaliście do Ciebie.
- To twój dom? - wskazał palcem na szary, dość brzydki budynek, koło którego zaparkowałam.
- Wiem, żaden luksus. - było ci trochę głupio.
- E tam. Ładny jest. - oczywiście kłamał. Ten dom był przecież okropny! Miałaś tego świadomość.
Jimin pomógł ci przyjść pod drzwi i wziął wszystkie pakunki z samochodu. Otworzyłaś drzwi i powiedziałaś:
- Oto mój dom.
~~~~~~
Tutaj może dużo akcji nie ma ale wydaje mi się, ze nie było chyba aż takie złe :D
Komentujcie ^^
czwartek, 23 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz6
Tak jak obiecał, Jimin już z samego rana zapukał do twych drzwi. Zjedliście razem śniadanie i wtuleni wyszliście z domu. Słońce świeciło dziś bardzo jasno i dość ciepło więc spacer we dwoje to na dzień dzisiejszy bajeczne rozwiązanie! Tuż po wyjściu twój chłopak zaczął temat następnego dnia.
- Kochanie. Jutro mamy spotkanie z fanami. Chciałbym... żebyś była tak ze mną. Nie chcę cię zostawiać w ciągu dnia nawet na minutę. - uśmiechnął się do ciebie lekko.
- Kochany... oczywiście, że pójdę z Tobą. Ale czy nie zrobimy tym zamieszania w mediach? Wiesz, moje życie jest już dość pokręcone odkąd z Wami współpracuję.
- Nawet reszta zespołu nic nie podejrzewa! - zatrzymaliście się i popatrzył ci w oczy. - Obiecuję, że nikt się o tym jutro nie dowie.
- No dobra. - przytuliłaś go.- To o której?
- Przyjedziemy po Ciebie o 16.
- Dobrze kochanie. - zmrużyłaś lekko oczy i zrobiłaś dziubek.
Jimin podniósł cię na rękach do góry i pocałował.
- Kocham Cię księżniczko.
Na taką miłość czekałaś całe życie! Ale gdybyś wiedziała co stanie się dalej na pewno byś została jutro w domu.
Była już godzina 15. Zostało 60 minut do przyjazdu chłopaków a ty już czekałaś zniecierpliwiona w salonie. Niby tylko godzina ale trwała jak wieczność. Włączyłaś TV. Leciał akurat program informacyjny, w którym była mowa o dzisiejszym spotkaniu z BTS. Tak cię to wciągnęło, że nie zauważyłaś Jimina wchodzącego do twojego mieszkania. On skorzystał z twojej nieuwagi i zaszedł cie od tyłu. Złapał cię za rękę a ty aż podskoczyłaś. Ta sytuacja bardzo go rozbawiła i nie ukrywał tego. Śmiał się tak bardzo, że aż JK przybiegł sprawdzić co się tutaj dzieje.
- Ej może tak byście się ruszyli?! Za chwilę mamy być na miejscu. - Powiedział i wyszedł.
Ty i Jimin spojrzeliście po sobie. Chyba pierwszy raz Jungkook był tak stanowczy. To jeszcze bardziej rozśmieszyło chłopaka. Wyszliście szybko z domu i szliście w stronę limuzyny. Jimin otworzył ci drzwi i gestem ręki pokazał żebyś wsiadła.
- Wow... nigdy wcześniej nie jechałam limuzyną!- powiedziałaś rozglądając się po wnętrzu.
- Przyzwyczajaj się... Dopóki ten Twój kochaś żyje to się nie zmieni. - RM puścił mi oczko.
Zaraz ... czy on wiedział o nas? Przecież mój chłopak mówił, że nawet zespół nie wie.
Dojechaliście na miejsce. Wyszłaś razem z Jiminem a zaraz za wami reszta. Oczywiście najwięcej uwagi skupiano na was co nie za bardzo ci się spodobało.
- Spokojnie _____ . Byle bez nerwów bo te hieny wszytko wyczują (miał na myśli paparazzi nie fanów).
Całe spotkanie odbyło się dość spokojnie. O Ciebie i Jimina nie padło ani jedno pytanie. Czyli jednak nikt nie zauważył. Po 2 godzinnym spotkaniu miała się odbyć 15 minutowa przerwa.
- Kochanie idę do toalety, za chwilkę do Ciebie wrócę. - powiedziałaś.
- Czekam z niecierpliwością. - ah ten jego uśmiech skierowany w twoją osobę. Taki cudowny.
Przeszłaś obok ściany i skierowałaś się w stronę damskiej toalety. Weszłaś do kabiny załatwiłaś swoje potrzeby i po wyjściu, dbając o higienę, umyłaś starannie ręce. Nagle drzwi otworzyły się trzaskając w ścianę z ogromnym hukiem. Do środka weszła dziewczyna o długich ciemnych, prawie czarnych, włosach i jasno zielonych oczach. Podeszła do Ciebie i chwyciła cię za kołnierzyk obiema rękami.
- Odpie*dol się od Jimina rozumiesz?! - patrzyła na Ciebie z taką nienawiścią...
- Ale... o co Ci chodzi? Puść mnie! - krzyknęłaś w nadziei, że może personel to usłyszy.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko rzuciła Tobą o ścianę. Ogromny ból przeszył całe twoje ciało. Czym sobie na to zasłużyłaś? Ona była zazdrosna o Jimina?
- Ty i on nigdy nie będziecie razem! - krzycząc to kopnęła cię w brzuch.
Leżąc pod ścianą zwijałaś się z bólu. Podeszła do Ciebie i wyciągnęła ręce w twoim kierunku. Chyba chciała dalej się Tobą zająć. Jednak ktoś ją złapał za ramię. To był Jimin!
- Nie dotykaj jej ku*wa! - krzyknął bardzo głośno i pchnął dziewczynę w stronę ochroniarza stojącego przy drzwiach. - wyrzuć ją. Teraz!
Jimin podszedł do Ciebie. Tak bardzo się o Ciebie martwił. Byłaś cała zapłakana a od uderzenia w ścianę ledwo przytomna. Nie mogłaś wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. A tak bardzo chciałaś mu podziękować. Wziął cię na ręce i niosąc do samochodu krzyknął do reszty zespołu:
- Poradzicie sobie beze mnie.
Chłopaki tylko przytaknęli i wrócili do czynności, którą właśnie wykonywali. Byli ciekawi co się stało i bardzo przestraszeni ale nie chcieli robić zamieszania. Opuszczając to miejsce przykuliście uwagę paparazzi i wszystkich fanów będących w tym czasie na sali. Wychodząc w blasku fleszy, Jimin zobaczył tą dziewczynę, która Cię zaatakowała. Siedziała na krawężniku i płakała.
Jednak bez zwracania na to uwagi twój książę położył Cię na przednim siedzeniu i zapiął pasami bezpieczeństwa.
Odjeżdżaliście z tego chorego miejsca a napastniczka obserwowała uważnie samochód i powiedziała:
- To jeszcze nie koniec...
~~~~~~~~
Mam nadzieję, że podobała się kolejna część. Jeśli będą pozytywne komentarze to mogę dalej ciągnąć tą serię a mam jeszcze bardzo dużo pomysłów :)
- Kochanie. Jutro mamy spotkanie z fanami. Chciałbym... żebyś była tak ze mną. Nie chcę cię zostawiać w ciągu dnia nawet na minutę. - uśmiechnął się do ciebie lekko.
- Kochany... oczywiście, że pójdę z Tobą. Ale czy nie zrobimy tym zamieszania w mediach? Wiesz, moje życie jest już dość pokręcone odkąd z Wami współpracuję.
- Nawet reszta zespołu nic nie podejrzewa! - zatrzymaliście się i popatrzył ci w oczy. - Obiecuję, że nikt się o tym jutro nie dowie.
- No dobra. - przytuliłaś go.- To o której?
- Przyjedziemy po Ciebie o 16.
- Dobrze kochanie. - zmrużyłaś lekko oczy i zrobiłaś dziubek.
Jimin podniósł cię na rękach do góry i pocałował.
- Kocham Cię księżniczko.
Na taką miłość czekałaś całe życie! Ale gdybyś wiedziała co stanie się dalej na pewno byś została jutro w domu.
Była już godzina 15. Zostało 60 minut do przyjazdu chłopaków a ty już czekałaś zniecierpliwiona w salonie. Niby tylko godzina ale trwała jak wieczność. Włączyłaś TV. Leciał akurat program informacyjny, w którym była mowa o dzisiejszym spotkaniu z BTS. Tak cię to wciągnęło, że nie zauważyłaś Jimina wchodzącego do twojego mieszkania. On skorzystał z twojej nieuwagi i zaszedł cie od tyłu. Złapał cię za rękę a ty aż podskoczyłaś. Ta sytuacja bardzo go rozbawiła i nie ukrywał tego. Śmiał się tak bardzo, że aż JK przybiegł sprawdzić co się tutaj dzieje.
- Ej może tak byście się ruszyli?! Za chwilę mamy być na miejscu. - Powiedział i wyszedł.
Ty i Jimin spojrzeliście po sobie. Chyba pierwszy raz Jungkook był tak stanowczy. To jeszcze bardziej rozśmieszyło chłopaka. Wyszliście szybko z domu i szliście w stronę limuzyny. Jimin otworzył ci drzwi i gestem ręki pokazał żebyś wsiadła.
- Wow... nigdy wcześniej nie jechałam limuzyną!- powiedziałaś rozglądając się po wnętrzu.
- Przyzwyczajaj się... Dopóki ten Twój kochaś żyje to się nie zmieni. - RM puścił mi oczko.
Zaraz ... czy on wiedział o nas? Przecież mój chłopak mówił, że nawet zespół nie wie.
Dojechaliście na miejsce. Wyszłaś razem z Jiminem a zaraz za wami reszta. Oczywiście najwięcej uwagi skupiano na was co nie za bardzo ci się spodobało.
- Spokojnie _____ . Byle bez nerwów bo te hieny wszytko wyczują (miał na myśli paparazzi nie fanów).
Całe spotkanie odbyło się dość spokojnie. O Ciebie i Jimina nie padło ani jedno pytanie. Czyli jednak nikt nie zauważył. Po 2 godzinnym spotkaniu miała się odbyć 15 minutowa przerwa.
- Kochanie idę do toalety, za chwilkę do Ciebie wrócę. - powiedziałaś.
- Czekam z niecierpliwością. - ah ten jego uśmiech skierowany w twoją osobę. Taki cudowny.
Przeszłaś obok ściany i skierowałaś się w stronę damskiej toalety. Weszłaś do kabiny załatwiłaś swoje potrzeby i po wyjściu, dbając o higienę, umyłaś starannie ręce. Nagle drzwi otworzyły się trzaskając w ścianę z ogromnym hukiem. Do środka weszła dziewczyna o długich ciemnych, prawie czarnych, włosach i jasno zielonych oczach. Podeszła do Ciebie i chwyciła cię za kołnierzyk obiema rękami.
- Odpie*dol się od Jimina rozumiesz?! - patrzyła na Ciebie z taką nienawiścią...
- Ale... o co Ci chodzi? Puść mnie! - krzyknęłaś w nadziei, że może personel to usłyszy.
Dziewczyna nic nie powiedziała tylko rzuciła Tobą o ścianę. Ogromny ból przeszył całe twoje ciało. Czym sobie na to zasłużyłaś? Ona była zazdrosna o Jimina?
- Ty i on nigdy nie będziecie razem! - krzycząc to kopnęła cię w brzuch.
Leżąc pod ścianą zwijałaś się z bólu. Podeszła do Ciebie i wyciągnęła ręce w twoim kierunku. Chyba chciała dalej się Tobą zająć. Jednak ktoś ją złapał za ramię. To był Jimin!
- Nie dotykaj jej ku*wa! - krzyknął bardzo głośno i pchnął dziewczynę w stronę ochroniarza stojącego przy drzwiach. - wyrzuć ją. Teraz!
Jimin podszedł do Ciebie. Tak bardzo się o Ciebie martwił. Byłaś cała zapłakana a od uderzenia w ścianę ledwo przytomna. Nie mogłaś wykrztusić z siebie nawet jednego słowa. A tak bardzo chciałaś mu podziękować. Wziął cię na ręce i niosąc do samochodu krzyknął do reszty zespołu:
- Poradzicie sobie beze mnie.
Chłopaki tylko przytaknęli i wrócili do czynności, którą właśnie wykonywali. Byli ciekawi co się stało i bardzo przestraszeni ale nie chcieli robić zamieszania. Opuszczając to miejsce przykuliście uwagę paparazzi i wszystkich fanów będących w tym czasie na sali. Wychodząc w blasku fleszy, Jimin zobaczył tą dziewczynę, która Cię zaatakowała. Siedziała na krawężniku i płakała.
Jednak bez zwracania na to uwagi twój książę położył Cię na przednim siedzeniu i zapiął pasami bezpieczeństwa.
Odjeżdżaliście z tego chorego miejsca a napastniczka obserwowała uważnie samochód i powiedziała:
- To jeszcze nie koniec...
~~~~~~~~
Mam nadzieję, że podobała się kolejna część. Jeśli będą pozytywne komentarze to mogę dalej ciągnąć tą serię a mam jeszcze bardzo dużo pomysłów :)
wtorek, 21 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz5
Był zestresowany bardziej niż przed swoim pierwszym koncertem. Czekanie aż otworzysz mu drzwi wydawało się trwać jak wieczność. Ale w końcu otworzyłaś i ze zdziwienia zrobiłaś wielkie oczy.
- Cześć Jimin.
- Cześć ____ - powiedział dając ci bukiet róż.
Zaczerwieniłaś się i spuściłaś głowę lekko w dół czując małe zakłopotanie.
- Wejdź do środka. - powiedziałaś i zaprowadziłaś go do salonu, który już znał. - Czy coś się stało?
Widać było, że się czymś zamartwia. Był poddenerwowany ale nigdy byś się nie domyśliła w jakim celu przyszedł.
- ______, okłamałem cię. - Nie mógł spojrzeć ci w oczy, więc siedział wgapiony w podłogę.
- Jak to okłamałeś? W sprawie czego? - Twoje serce zaczęło mocniej bić.
- Że to wszystko była sprawka mojego upicia. Alkohol nie miał z tym nic wspólnego. Ja po prostu ... Kocham Cię!
No nie... tego się nie spodziewałaś! Byłaś taka szczęśliwa, że to usłyszałaś a zarazem przerażona. No bo co teraz będzie? Będziecie razem? Zostawicie to tak?
- Ja... N-nie wiem co powiedzieć. - głos ci drżał.
- Rozumiem. Zastanów się nad moimi słowami.
Jimin wstał i ruszył naprawdę szybko w stronę wyjścia. O nie tym razem to się tak nie skończy!
Złapałaś go za ramię, obróciłaś do siebie i wbiłaś się w jego usta. Całowaliście się tak delikatnie. Chłopak zrobił krok w twoją stronę przez co zmusił cię do oparcia się o ścianę. Przysunął się bliżej. Wasze ciała był tak blisko... To było cudowne. Po skończonym pocałunku patrzeliście sobie głęboko w oczy.
- Kocham Cię, Jimin. - wyszeptałaś mu do ucha.
Ten gest oczywiście skończył się ponownym pocałunkiem lecz tym razem bardziej namiętnym. Czułaś jak wasze języki plączą się w tak rozkoszną jedność.
- _____. Czy dasz zaprosić się na randkę? - spytał bardzo energicznie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Z Tobą zawsze. - uśmiechnęłaś się. - To gdzie i kiedy?
- Teraz w parku niedaleko.
Uśmiechnęliście się i wybiegliście z domu trzymając się za ręce. Doszliście tak do parku(Park w parku xd). Wtuliłaś się w niego. Usiedliście na pobliskiej ławce.
- _____. Mam pytanie. Czy mogę ?
- Słucham? - Czułaś jak serce podchodzi ci do gardła. Zapytaj! Zapytaj już teraz!
- Czy chcesz zostać moją dziewczyną? - popatrzył ci prosto w oczy.
Nic nie mówiąc przytuliłaś się do niego.
- Mogę uznać to za zgodę? - uśmiechnął się pokazując swoje śliczne białe zęby.
- Tak. Kocham Cię Jimin.
- Ja Ciebie też.
Po romantycznym spacerze i miłych rozmowach Jimin postanowił odprowadzić cię do domu. Stanęliście w progu i pocałowaliście się na pożegnanie.
- Przyjedziesz jutro? - zapytałaś dość nieśmiale.
- Będę z rana moja mała dziewczynko. - pocałował cię w czoło i odszedł w stronę auta.
Patrzyłaś na odjeżdżający pojazd a w nim swojego chłopaka. Tak... to takie piękne. "Mój chłopak". Czułaś w sercu ciepło, które pojawiało się tylko w pobliżu Jimina. Pokochałaś go.
~~~~~~~
I jak ? :) nie zanudzam Was ?^^ Jeśli macie jakiekolwiek uwagi co do stylu pisania lub historii tu zawartej to chętnie ich wysłucham :)
Piszcie komentarze :)
- Cześć Jimin.
- Cześć ____ - powiedział dając ci bukiet róż.
Zaczerwieniłaś się i spuściłaś głowę lekko w dół czując małe zakłopotanie.
- Wejdź do środka. - powiedziałaś i zaprowadziłaś go do salonu, który już znał. - Czy coś się stało?
Widać było, że się czymś zamartwia. Był poddenerwowany ale nigdy byś się nie domyśliła w jakim celu przyszedł.
- ______, okłamałem cię. - Nie mógł spojrzeć ci w oczy, więc siedział wgapiony w podłogę.
- Jak to okłamałeś? W sprawie czego? - Twoje serce zaczęło mocniej bić.
- Że to wszystko była sprawka mojego upicia. Alkohol nie miał z tym nic wspólnego. Ja po prostu ... Kocham Cię!
No nie... tego się nie spodziewałaś! Byłaś taka szczęśliwa, że to usłyszałaś a zarazem przerażona. No bo co teraz będzie? Będziecie razem? Zostawicie to tak?
- Ja... N-nie wiem co powiedzieć. - głos ci drżał.
- Rozumiem. Zastanów się nad moimi słowami.
Jimin wstał i ruszył naprawdę szybko w stronę wyjścia. O nie tym razem to się tak nie skończy!
Złapałaś go za ramię, obróciłaś do siebie i wbiłaś się w jego usta. Całowaliście się tak delikatnie. Chłopak zrobił krok w twoją stronę przez co zmusił cię do oparcia się o ścianę. Przysunął się bliżej. Wasze ciała był tak blisko... To było cudowne. Po skończonym pocałunku patrzeliście sobie głęboko w oczy.
- Kocham Cię, Jimin. - wyszeptałaś mu do ucha.
Ten gest oczywiście skończył się ponownym pocałunkiem lecz tym razem bardziej namiętnym. Czułaś jak wasze języki plączą się w tak rozkoszną jedność.
- _____. Czy dasz zaprosić się na randkę? - spytał bardzo energicznie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Z Tobą zawsze. - uśmiechnęłaś się. - To gdzie i kiedy?
- Teraz w parku niedaleko.
Uśmiechnęliście się i wybiegliście z domu trzymając się za ręce. Doszliście tak do parku(Park w parku xd). Wtuliłaś się w niego. Usiedliście na pobliskiej ławce.
- _____. Mam pytanie. Czy mogę ?
- Słucham? - Czułaś jak serce podchodzi ci do gardła. Zapytaj! Zapytaj już teraz!
- Czy chcesz zostać moją dziewczyną? - popatrzył ci prosto w oczy.
Nic nie mówiąc przytuliłaś się do niego.
- Mogę uznać to za zgodę? - uśmiechnął się pokazując swoje śliczne białe zęby.
- Tak. Kocham Cię Jimin.
- Ja Ciebie też.
Po romantycznym spacerze i miłych rozmowach Jimin postanowił odprowadzić cię do domu. Stanęliście w progu i pocałowaliście się na pożegnanie.
- Przyjedziesz jutro? - zapytałaś dość nieśmiale.
- Będę z rana moja mała dziewczynko. - pocałował cię w czoło i odszedł w stronę auta.
Patrzyłaś na odjeżdżający pojazd a w nim swojego chłopaka. Tak... to takie piękne. "Mój chłopak". Czułaś w sercu ciepło, które pojawiało się tylko w pobliżu Jimina. Pokochałaś go.
~~~~~~~
I jak ? :) nie zanudzam Was ?^^ Jeśli macie jakiekolwiek uwagi co do stylu pisania lub historii tu zawartej to chętnie ich wysłucham :)
Piszcie komentarze :)
niedziela, 19 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz4
Jimin popatrzył na Ciebie lekko zdziwiony ale nie chciał robić ci problemów a co więcej kłócić się z Tobą więc wstał z fotela i ruszył w stronę wyjścia. Serce bolało jednak to była jedyna opcja by nie zobaczył co czujesz. Czemu tak bardzo lubiłaś ukrywać uczucia?
- To ten... Do jutra. - powiedział smutnym głosem Jimin i wyciągnął rękę w stronę klamki.
Nic nie odpowiedziałaś. Ale zdziwiły cię słowa " Do jutra". Czy to znaczy, że jutro chce cię odwiedzić? Przecież to dzień wolny. Tuż po wyjściu chłopaka z twojego mieszkania wolnym krokiem poszłaś do salonu i opadłaś na sofę. Twój oddech był ciężki a oczy przeszklone.
- Dlaczego to takie trudne?
Teraz już sama nie wiedziałaś co do niego czułaś. Chciałaś żeby powiedział, że to zwykła pomyłka ale bardzo cię to zabolało. Czemu? Czy zakochałaś się w nim?
Resztę dnia spędziłaś na oglądaniu różnych bzdetów w telewizji leżąc z paczką chipsów o smaku papryki i Coca Colą Zero.
- Jimin, Jimin co ty robisz?! Czemu jej nie powiedziałeś co czujesz?! - krzyczał zaszyty w swoim pokoju.
- Stary co się dzieje? - do pokoju wszedł V, który usłyszał krzyki kolegi i zmartwił się nimi.
- Zawaliłem sprawę. To koniec... - jego oczy były przeszklone. Chyba jeszcze nigdy nikt z zespołu nie widział go w takim stanie.
- Co zrobiłeś?
- Tej nocy... tej nocy gdy ____ odwoziła mnie po tym naszym wyjściu do baru, poprosiłem ją żeby ze mną została. Ale zestresowała się gdy przyciągnąłem ją do siebie i uciekła. Na następny dzień pojechaliśmy do niej ale ona uznała, że to przez ilość alkoholu a ja zamiast zaprzeczyć i powiedzieć co czuję potwierdziłem to! Idiota! - chyba pierwszy raz się komuś zwierzył z taką szczerością.
- Podoba ci się _____ ?! - No tak... Taehyung był świetny w tego typu sprawach i umiał tak słuchać oraz doradzać... Chciałoby się!
- Wow... świetna rada jesteś tak pomocny! - Jimin trochę się zdenerwował.
- Przepraszam. Yy... No racja głupio zrobiłeś. Ale nie załamuj się! To nie koniec, to początek. - uśmiechnął się. - Jedź do niej. Rozmawialiście wczoraj więc dzisiaj możecie to powtórzyć. Pośpiesz się. Jakby reszta zespołu się o Ciebie pytała to coś wymyślę.
Jimin wstał pełen nadziei. Uśmiechnął się szeroko do TaeTae, podziękował i wybiegł z pokoju. Pobiegł do wyjścia, założył szybko buty i wyleciał z domu do auta niczym strzała. Po drodze zatrzymał się obok kwiaciarni i wyszedł by kupić dla Ciebie jakiś cudowny bukiet.
- Dla dziewczyny? - Spytała starsza pani, która obsługiwała go w kwiaciarni.
- Przyszłej. - uśmiechnął się lekko.
Zapłacił za przepiękny bukiet róż i zabrał go do auta, położył na siedzeniu obok i ruszył w dalszą drogę.
Był już pod twoim domem. Chwilę jeszcze się wahał co zrobić ale ostatecznie wyszedł z auta trzasnąwszy drzwiami. Po chwili był już pod wejściem do Twojego domu. Wziął głęboki oddech i zapukał.
~~~~~~~~
Ta część trochę dłuższa i mam nadzieję, że interesująca :)
Komentujcie żebym wiedziała czy moje pisanie nie idzie na marne ;)
- To ten... Do jutra. - powiedział smutnym głosem Jimin i wyciągnął rękę w stronę klamki.
Nic nie odpowiedziałaś. Ale zdziwiły cię słowa " Do jutra". Czy to znaczy, że jutro chce cię odwiedzić? Przecież to dzień wolny. Tuż po wyjściu chłopaka z twojego mieszkania wolnym krokiem poszłaś do salonu i opadłaś na sofę. Twój oddech był ciężki a oczy przeszklone.
- Dlaczego to takie trudne?
Teraz już sama nie wiedziałaś co do niego czułaś. Chciałaś żeby powiedział, że to zwykła pomyłka ale bardzo cię to zabolało. Czemu? Czy zakochałaś się w nim?
Resztę dnia spędziłaś na oglądaniu różnych bzdetów w telewizji leżąc z paczką chipsów o smaku papryki i Coca Colą Zero.
- Jimin, Jimin co ty robisz?! Czemu jej nie powiedziałeś co czujesz?! - krzyczał zaszyty w swoim pokoju.
- Stary co się dzieje? - do pokoju wszedł V, który usłyszał krzyki kolegi i zmartwił się nimi.
- Zawaliłem sprawę. To koniec... - jego oczy były przeszklone. Chyba jeszcze nigdy nikt z zespołu nie widział go w takim stanie.
- Co zrobiłeś?
- Tej nocy... tej nocy gdy ____ odwoziła mnie po tym naszym wyjściu do baru, poprosiłem ją żeby ze mną została. Ale zestresowała się gdy przyciągnąłem ją do siebie i uciekła. Na następny dzień pojechaliśmy do niej ale ona uznała, że to przez ilość alkoholu a ja zamiast zaprzeczyć i powiedzieć co czuję potwierdziłem to! Idiota! - chyba pierwszy raz się komuś zwierzył z taką szczerością.
- Podoba ci się _____ ?! - No tak... Taehyung był świetny w tego typu sprawach i umiał tak słuchać oraz doradzać... Chciałoby się!
- Wow... świetna rada jesteś tak pomocny! - Jimin trochę się zdenerwował.
- Przepraszam. Yy... No racja głupio zrobiłeś. Ale nie załamuj się! To nie koniec, to początek. - uśmiechnął się. - Jedź do niej. Rozmawialiście wczoraj więc dzisiaj możecie to powtórzyć. Pośpiesz się. Jakby reszta zespołu się o Ciebie pytała to coś wymyślę.
Jimin wstał pełen nadziei. Uśmiechnął się szeroko do TaeTae, podziękował i wybiegł z pokoju. Pobiegł do wyjścia, założył szybko buty i wyleciał z domu do auta niczym strzała. Po drodze zatrzymał się obok kwiaciarni i wyszedł by kupić dla Ciebie jakiś cudowny bukiet.
- Dla dziewczyny? - Spytała starsza pani, która obsługiwała go w kwiaciarni.
- Przyszłej. - uśmiechnął się lekko.
Zapłacił za przepiękny bukiet róż i zabrał go do auta, położył na siedzeniu obok i ruszył w dalszą drogę.
Był już pod twoim domem. Chwilę jeszcze się wahał co zrobić ale ostatecznie wyszedł z auta trzasnąwszy drzwiami. Po chwili był już pod wejściem do Twojego domu. Wziął głęboki oddech i zapukał.
~~~~~~~~
Ta część trochę dłuższa i mam nadzieję, że interesująca :)
Komentujcie żebym wiedziała czy moje pisanie nie idzie na marne ;)
sobota, 18 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz3
Obróciłaś się nerwowo w jego stronę. Obawiałaś się trochę tej rozmowy ale postanowiłaś udać, że nic się nie stało.
- Pewnie nie ma problemu! - Uśmiechnęłaś się. -To zapraszam do mnie pogadamy przy herbatce.
Nie nie nie! Jak ty mogłaś to zrobić? Sama nie wierzysz w to co powiedziałaś.
Wsiedliście do samochodu i ruszyliście. Całą drogę przesiedzieliście w milczeniu. Nikt nie odezwał się nawet jednym słowem. Dopiero gdy wysiedliście Jimin powiedział:
- Słuchaj... Jeśli będę Ci przeszkadzał to możemy porozmawiać tutaj.
- Nie no co ty! Chodź do środka bo zmarzniemy. - Kolejna gafa! Trzeba było pójść po cieplejszą kurtkę i załatwić to na tym zimnie. Cholera!
Weszliście do środka. Twój dom nie był jakiś przesadnie duży, a ponieważ mieszkałaś w nim sama to był wystarczających rozmiarów. Skierowałaś Jimina do salonu.
- Usiądź zrobię herbatę. - i przeszłaś do kuchni.
Jimin siedział cicho niczym myszka. O czym chciał porozmawiać? O tym co zaszło między nami po tej imprezie? Ale przecież nic takiego się nie stało. Jeden gest to nie wyznania miłosne _____ ogarnij się!
Weszłaś do salonu z dwiema herbatami i postawiłaś je na niewielkim stoliczku. Usiadłaś naprzeciwko chłopaka tak, by mieć z nim kontakt wzrokowy.
- Słuchaj.. ja... - i w tym momencie mu przerwałaś.
- Ja wiem. Byłeś podpity i nie wiedziałeś co robisz. Na prawdę nic się nie stało. - uśmiechnęłaś się lekko.
- Wow... Dzięki za zrozumienie. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie za to zła.
Co?! Na prawdę? Miałaś nadzieję, że to będzie prawda ale gdy to usłyszałaś zabolało cię to. Jednak nie mogłaś dać tego po sobie poznać więc wstałaś z fotela, podeszłaś do niego i lekko szturchnęłaś go po ramieniu.
- No co ty! Żyje się dalej co nie? - znowu się uśmiechnęłaś...
Ten fałszywy uśmiech nie schodził ci z twarzy. Z każdą minutą, którą spędził w moim domu coraz gorzej się czułaś... Myślałaś, ze zaraz się rozpłaczesz więc musiałaś coś szybko wymyślić.
- Jimin chyba czas na Ciebie. - Powiedziałaś spuszczając głowę w dół. Nie chciałaś tego.
~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że ta część się spodobała :) Już niedługo kolejna część a tymczasem zapraszam do komentowania! :)
- Pewnie nie ma problemu! - Uśmiechnęłaś się. -To zapraszam do mnie pogadamy przy herbatce.
Nie nie nie! Jak ty mogłaś to zrobić? Sama nie wierzysz w to co powiedziałaś.
Wsiedliście do samochodu i ruszyliście. Całą drogę przesiedzieliście w milczeniu. Nikt nie odezwał się nawet jednym słowem. Dopiero gdy wysiedliście Jimin powiedział:
- Słuchaj... Jeśli będę Ci przeszkadzał to możemy porozmawiać tutaj.
- Nie no co ty! Chodź do środka bo zmarzniemy. - Kolejna gafa! Trzeba było pójść po cieplejszą kurtkę i załatwić to na tym zimnie. Cholera!
Weszliście do środka. Twój dom nie był jakiś przesadnie duży, a ponieważ mieszkałaś w nim sama to był wystarczających rozmiarów. Skierowałaś Jimina do salonu.
- Usiądź zrobię herbatę. - i przeszłaś do kuchni.
Jimin siedział cicho niczym myszka. O czym chciał porozmawiać? O tym co zaszło między nami po tej imprezie? Ale przecież nic takiego się nie stało. Jeden gest to nie wyznania miłosne _____ ogarnij się!
Weszłaś do salonu z dwiema herbatami i postawiłaś je na niewielkim stoliczku. Usiadłaś naprzeciwko chłopaka tak, by mieć z nim kontakt wzrokowy.
- Słuchaj.. ja... - i w tym momencie mu przerwałaś.
- Ja wiem. Byłeś podpity i nie wiedziałeś co robisz. Na prawdę nic się nie stało. - uśmiechnęłaś się lekko.
- Wow... Dzięki za zrozumienie. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie za to zła.
Co?! Na prawdę? Miałaś nadzieję, że to będzie prawda ale gdy to usłyszałaś zabolało cię to. Jednak nie mogłaś dać tego po sobie poznać więc wstałaś z fotela, podeszłaś do niego i lekko szturchnęłaś go po ramieniu.
- No co ty! Żyje się dalej co nie? - znowu się uśmiechnęłaś...
Ten fałszywy uśmiech nie schodził ci z twarzy. Z każdą minutą, którą spędził w moim domu coraz gorzej się czułaś... Myślałaś, ze zaraz się rozpłaczesz więc musiałaś coś szybko wymyślić.
- Jimin chyba czas na Ciebie. - Powiedziałaś spuszczając głowę w dół. Nie chciałaś tego.
~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że ta część się spodobała :) Już niedługo kolejna część a tymczasem zapraszam do komentowania! :)
Zostań ze mną cz2
Nie wiedziałaś co zrobić. Jego prośba zdziwiła cię do granic.
- Na prawdę muszę już iść.- nie wiedziałaś co zrobić.
- Proszę...
Jego głos był tak słaby i taki proszący, że nie dało się odmówić. Sama się dziwiłaś ale ...
- Eh... no dobra.
Podeszłaś bliżej łóżka i usiadłaś na nim. Nie byłaś pewna czy masz się położyć czy zostać w pozycji, w której teraz jesteś. Jimin złapał cię za rękę i przyciągnął bliżej siebie. Zrobił to lekko ale tyle wystarczyło byś znalazła się tuż nad nim. Patrzeliście sobie głęboko w oczy. Czując jego ciało przeszły cię ciarki. Jimin ujął twą twarz w dłonie i przybliżył do swojej. Już miał Cię pocałować gdy nagle krzyknęłaś:
- Przepraszam! - wydostałaś się z jego rąk i wybiegłaś szybko z pokoju.
- Co to miało być?! - jedno pytanie a zadawałaś je sobie przez całą drogę do domu. Nie mogłaś uwierzyć w to co się stało. Byłaś roztrzęsiona. Ta cała sytuacja... nie, to na pewno jakiś głupi żart z jego strony.
Dojechałaś do swojego domu. Weszłaś do środka, zdjęłaś przy wejściu buty i poszłaś od razu do sypialni. Szybko zasnęłaś.
- _____ Budź się!! - zbudziły cię krzyki jakiegoś człowieka. Otworzyłaś szeroko oczy i zobaczyłaś Rap Monstera nad swoim łóżkiem.
- No wreszcie się obudziłaś... Wczoraj Jimin nie był na czas a teraz ty?
- Co? Jaki czas o co ci chodzi? Przecież dzisiaj mamy już dzień wolny.
- Jimin ci nie przekazał ? Miał ci zadzwonić rano i powiedzieć, że na 9 musimy być w studiu. Na nim też nie można polegać. Zbieraj się. - Wyszedł z pokoju.
O co tu chodzi? Przecież nie miałaś pojęcia, że dzisiaj jeszcze jakieś poprawki, więc nie powinien się tak wkurzać... Wstałaś z łóżka, wzięłaś szybki prysznic i bez śniadania wyruszyliście razem w drogę. Już zapomniałaś o tym co się wczoraj stało ale gdy tylko zobaczyłaś Jimina w studiu wszystko wróciło. Starałaś się zachowywać normalnie jednak bardzo często twój wzrok uciekał w jego kierunku.
To był Jimin.
- Musimy porozmawiać.
~~~~~~~~~~
To dość krótkie wiem .. :( Następne będą dłuższe i pewnie ciekawsze hihi ^^
Komentujcie :)
- Na prawdę muszę już iść.- nie wiedziałaś co zrobić.
- Proszę...
Jego głos był tak słaby i taki proszący, że nie dało się odmówić. Sama się dziwiłaś ale ...
- Eh... no dobra.
Podeszłaś bliżej łóżka i usiadłaś na nim. Nie byłaś pewna czy masz się położyć czy zostać w pozycji, w której teraz jesteś. Jimin złapał cię za rękę i przyciągnął bliżej siebie. Zrobił to lekko ale tyle wystarczyło byś znalazła się tuż nad nim. Patrzeliście sobie głęboko w oczy. Czując jego ciało przeszły cię ciarki. Jimin ujął twą twarz w dłonie i przybliżył do swojej. Już miał Cię pocałować gdy nagle krzyknęłaś:
- Przepraszam! - wydostałaś się z jego rąk i wybiegłaś szybko z pokoju.
- Co to miało być?! - jedno pytanie a zadawałaś je sobie przez całą drogę do domu. Nie mogłaś uwierzyć w to co się stało. Byłaś roztrzęsiona. Ta cała sytuacja... nie, to na pewno jakiś głupi żart z jego strony.
Dojechałaś do swojego domu. Weszłaś do środka, zdjęłaś przy wejściu buty i poszłaś od razu do sypialni. Szybko zasnęłaś.
- _____ Budź się!! - zbudziły cię krzyki jakiegoś człowieka. Otworzyłaś szeroko oczy i zobaczyłaś Rap Monstera nad swoim łóżkiem.
- No wreszcie się obudziłaś... Wczoraj Jimin nie był na czas a teraz ty?
- Co? Jaki czas o co ci chodzi? Przecież dzisiaj mamy już dzień wolny.
- Jimin ci nie przekazał ? Miał ci zadzwonić rano i powiedzieć, że na 9 musimy być w studiu. Na nim też nie można polegać. Zbieraj się. - Wyszedł z pokoju.
O co tu chodzi? Przecież nie miałaś pojęcia, że dzisiaj jeszcze jakieś poprawki, więc nie powinien się tak wkurzać... Wstałaś z łóżka, wzięłaś szybki prysznic i bez śniadania wyruszyliście razem w drogę. Już zapomniałaś o tym co się wczoraj stało ale gdy tylko zobaczyłaś Jimina w studiu wszystko wróciło. Starałaś się zachowywać normalnie jednak bardzo często twój wzrok uciekał w jego kierunku.
To był Jimin.
- Musimy porozmawiać.
~~~~~~~~~~
To dość krótkie wiem .. :( Następne będą dłuższe i pewnie ciekawsze hihi ^^
Komentujcie :)
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Zostań ze mną cz.1
Oto pierwszy rozdział miłosnego opowiadania "Zostań ze mną". Proszę o komentarze na ten temat. Miłego czytania :) !
-Zbieraj się bo się spóźnimy! - krzyknęłaś do Jimina, który po całonocnej imprezie nie chciał zejść z łóżka.- Mamy dzisiaj końcówki nagrań nie możesz się nie wstawić!- Byłaś wkurzona. Nie dość, że bez wiedzy reszty zespołu wyszedł na imprezę to jeszcze chciał się wywinąć od obowiązków.
-Zostaw mnie... Jedź do studia sama i jakoś mnie wytłumacz. - Powiedział ledwo przytomnym głosem Jimin
- Co to, to nie! Masz wstać, ubrać się, wsiąść ze mną do auta i jechać do studia!
Jimin widząc, że nie odpuścisz wygramolił się z łóżka i leniwym krokiem podszedł do szafy z ubraniami.
- Do czego ty mnie zmuszasz... - Nie był zadowolony z tego, ze nie dałaś mu odpocząć bo takim party.
Nie zwróciłaś uwagi na jego słowa tylko czekałaś aż się uszykuje. Przewrócił już chyba całą szafę zanim znalazł odpowiednie na dziś ciuchy. Stanął w bezruchu wgapiony we mnie. Nie wiedziałam co zrobić... Mimo, że już jakiś czas ze sobą współpracowaliśmy to dalej w jego towarzystwie przechodziły mnie ciarki po całym ciele.
- Możesz wyjść? Chcę się przebrać. No chyba, że chcesz popatrzeć. - zaśmiał się a ty od razu wybiegłaś z pokoju. Jasne, że wolałabyś zostać i nasycić swoje oczy widokiem jego ciała ale przecież nie wypadało tego uczynić.
Jimin po chwili wyszedł z pokoju. Otworzyłaś szerzej oczy na widok jego dzisiejszego ubioru. Wyglądał rewelacyjnie! Chłopak spostrzegł twój wzrok na nim i spytał:
-Podoba się? - Uśmiechnął się i obrócił na pięcie byś mogła zobaczyć go z każdej strony.
- Wyglądasz... Super!
Wokalista przeszedł do kuchni a ty tuż za nim. Zjadł szybko śniadanie i szybko pojechaliście do studia.
- No wreszcie jesteście! Co wy robiliście tak długo? - spytał lekko poddenerwowany naszym spóźnieniem Rap Monster.
- Przepraszam, nie mogłam go z łóżka wyciągnąć. Zdecydowanie zbyt bardzo zabalował wczoraj.
Po tych słowach reszta zespołu złowrogo zmierzyła Jimina wzrokiem. Nie dziwiło cię to, bo przecież sama byłaś na niego za to zła. Zawsze na imprezy wybiera najmniej odpowiedni czas.
- Dobra sorry! Zaczynajmy już... - odparł Jimin. Chyba wiedział, że zrobił źle.
Cały dzień spędziliście w studiu. Była już 20 ale chłopaki uparli się, żeby skończyć dzisiaj. Zgodziłaś się ponieważ przyjazd tu jutro na godzinę tylko po to by nanieść kilka poprawek też nie był dla Ciebie super pomysłem. Ale w końcu... upragniony koniec. Wszyscy byliście szczęśliwi, że mimo stanu w jakim jest wokalista udało się Wam skończyć dzisiaj wszystko. Postanowiliście to uczcić. Suga zaproponował, żebyście się wybrali to nowego baru kilkaset metrów od studia. Wszyscy się zgodzili chociaż Ty wolałaś spędzić ten wieczór w domu wtulona w poduszkę. Byłaś naprawdę zmęczona... Ale takiemu zespołowi się nie odmawia.
Ustaliliście podjechać tam swoimi samochodami, bo przecież nikomu nie chciało się później po nie wracać . Koło baru parking był prawie pusty więc bez problemu znaleźliście miejsce do zaparkowania.
- Jimin, ty nie pijesz. - zaśmiał się RM. Zdecydowanie nie byłoby to dla niego dobre.
- Nie mam zamiaru.
Dwie godziny później wynosiłam nawalonego Jimina z knajpy. Nie będzie pił... dobry żart.
- Odwieziesz go do domu? My musimy jeszcze gdzieś jechać.- Zapytał Jungkook.
- Chyba nie mam innego wyjścia... - Byłaś na niego troszeczkę zła. Mieszkaliście w innych częściach miasta a mimo to, taka zmęczona musiałaś jeszcze go odwieźć. W sumie w domu i tak czeka na Ciebie tylko pustka więc większej różnicy ci ten wypad nie zrobił.
Dojechaliście wreszcie. Bez reszty zespołu był to tylko wielki pusty dom. Zaprowadziłaś go do pokoju i walnęłaś na łóżko. Nie miałaś ochoty mu w niczym więcej pomagać.
- Rozbierz się.
Ten idiota nawet nie umiał sam ściągnąć bluzki. Uh! Nie masz wyboru ... Podeszłaś do niego, zdjęłaś mu bluzkę starając się nie patrzeć na jego ciało. Następnie to samo zrobiłaś ze spodniami. Rzuciłaś je w kont pokoju. Już miałaś wychodzić gdy usłyszałaś jego głos...
- Proszę nie idź...
~~~~~~~~~~~~~
*Jimini*
Na początku...
Cześć! Mam na imię Daria i będę się podpisywać *Jimini*.
Mniej więcej co kilka dni na blogu będzie się pojawiać nowa kpopowa historia. Tematyka będzie zależeć w większej mierze od Was :)
Jeszcze dzisiaj pojawi się pierwsze opowiadanie. Tak więc zachęcam do czytania mojego bloga i również komentowania go :)!
Pozdrawiam
*Jimini*
Mniej więcej co kilka dni na blogu będzie się pojawiać nowa kpopowa historia. Tematyka będzie zależeć w większej mierze od Was :)
Jeszcze dzisiaj pojawi się pierwsze opowiadanie. Tak więc zachęcam do czytania mojego bloga i również komentowania go :)!
Pozdrawiam
*Jimini*
Subskrybuj:
Posty (Atom)