Kolejne długie opowiadanie :)
Mimo, że były tylko 2 to jakoś nie mam ochoty pisać One-Shot'ów ..
A Wy jak myślicie? :)
Tak czy tak zapraszam do komentowania.
Miłego czytania! :3
~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się w środku nocy. Była dokładnie 3 nad ranem. Dom świecił pustkami. Mieszkałem sam odkąd moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Blask pełni księżyca nie dawał mi spać. Kolejna pełnia oznacza kolejną nieprzespaną nockę. Z przyzwyczajenia obróciłem się w stronę okna i patrzyłem na ten piękny duży punkt na niebie. Wydawał się być tak blisko. Mógłbym go dotknąć.
Patrząc na różne gwiazdy jedna zdawała się przybliżać. Była wyjątkowa. Świeciła najmocniej i była największa.
- Gdybym mógł zobaczyć Cię z bliska...
Bardzo lubiłem wpatrywać się w tą nieodkrytą przestrzeń jaką jest najdalsza część kosmosu.
To dziwne. Ta gwiazda na prawdę była coraz bliżej. Jej blask wyraźnie był mocniejszy. Obserwowałem ją jeszcze kilka minut.
Poraziło mnie. Była blisko. Widziałem ją. Spada na ziemie. Ale czy to możliwe?!
Rozlega się wielki huk.
- Co do... - urwałem. To co zobaczyłem...
Kometa? Gwiazda? Kawałek nieba?
Przez całą moją posesję przebiegała linia, wyryta jak przez biegnące stado nieokrzesanych zwierząt . Na jej końcu coś leżało.
Bałem się ale jednak ciekawość wzięła w górę. Nie zastanawiając się ostrożnie podszedłem. Serce biło mi jak szalone.
Ujrzałem dziewczynę. Była naga. Miała bardzo długie, aż za pas, różowe włosy.
Oniemiałem.
- Co mam teraz począć? - mówiłem sam do siebie. - Zadzwonić na policję? Nie... Bo co powiem? "Jakaś naga laska zleciała z nieba przyjedźcie tu!" ????
Nie mając zbytniego wyboru poszedłem bliżej i wziąłem ją na ręce. Od czasu tego wypadku w domu była masa zbędnych pomieszczeń. Zaniosłem nową przybyszkę do jednego z nich i położyłem na łóżku. Poszedłem do garderoby szukając jakiś ubrań, które mogłyby być w jej rozmiarze. Znalazłem kilka, które mogą być dobre i po pójściu do pokoju, w którym się znajdowała zacząłem ją ubierać.
Nie wiem co skłoniło mnie do takie postępowania. Mogłem ją zostawić lub zadzwonić na policję czy coś w tym stylu jednak jakaś nieopisana siła kazała mi się nią zaopiekować.
Leżała tak przez 3 dni. Wziąłem wolne z pracy by móc przy niej być gdy się obudzi.
Będąc sama w obcym domu mogłaby doznać szoku.
Koło południa, gdy zacząłem robić obiad usłyszałem krzyk dochodzący z pokoju nowej współlokatorki.
Pobiegłem ile sił w nogach i szybko otworzyłem drzwi.
Stała na środku pokoju. Jedną nogę miała ugiętą a ręce trzymała za sobą. Nic nie mówiła.
- Y... Cześć! Ja jestem, y.. jestem Jeon Jeongguk! Możesz mi mówić Kookie. - trochę się jąkałem.
Dalej nic nie mówiła. Patrzyłem na nią z nadzieją, że coś powie. Nie miałem pojęcia czy się odezwać.
- Zrobiłem obiad. Czy... chcesz go ze mną zjeść? - spytałem.
Dalej nic nie mówiąc skinęła głową i podeszła do mnie łapiąc mnie mocno za rękę. Była nawet słodka.
Pokazałem jej gdzie może usiąść i nałożyłem przygotowane przeze mnie danie.
- Wiem, że Gordonem nie jestem ale na prawdę się starałem. - powiedziałem widząc jak dziewczyna wykrzywia się. Chyba jej nie smakuje.
Wzięła kolejny kęs i zaczęła kaszleć. Wyglądało to jakby się krztusiła. Wstała energicznie z krzesła przewracając je do tyłu na podłogę.
Wypluła całe jedzenie, które miała w jamie ustnej.
- Ja, przepraszam. Nie wiedziałem, że tak bardzo tego nie lubisz.
Zrobiło mi się na prawdę głupio. Aż takie niedobre jedzenie robię, że ludzie się nim dławią z obrzydzenia?!
Dziewczyna podeszła do lodówki i otworzyła ją omal nie wyrywając drzwiczek. Wydaje się być wkurzona. Wszystko robi bardzo energicznie.
Zaczęła ciężko oddychać i trzasnęła. Popatrzyła na mnie po czym zaczęła otwierać drzwi wszystkich półek i szafek jakie tylko znajdują się w kuchni wysypując i rozwalając po całym pomieszczeniu ich zawartość.
- Przestań! - krzyknąłem. Podbiegłem i złapałem ją za rękę.
Obróciła się w moją stronę. Jej źrenice były bardzo małe. Wyglądała upiornie.
Syknęła na mnie i wyrwała mi swoją rękę. Wybiegła z domu.
Nie wiem co mną pokierowało, że pobiegłem za nią.
Po kilku minutach zgubiłem ją z pola widzenia. Chodziłem i szukałem jej po całej miejscowości.
- Gdzie jesteś!? - mruknąłem pod nosem. Miałem już dość tej zabawy.
Nagle usłyszałem w parku obok jęk. Podbiegłem z nadzieją, że to ona.
Tak, to była ona. Klęczała. Twarz miała blisko ziemi.
Podszedłem bliżej nie za bardzo rozumiejąc co ona właściwie robi.
Odwróciła się do mnie. Zęby miała zatopione w miękkim ciele małego pieska. Odgryzła kawałek jego brzucha. Przeżuła go i połknęła. Wstała i obróciła się w moją stronę.
Po jej twarzy spływały krople krwi tego niewinnego zwierzęcia.
Nie mogłem zrozumieć co tu właściwie zaszło
- Kim Ty jesteś?
~~~~~~~~
Brutalne tylko trochę ^^ ;3
Piszcie komentarze chcę wiedzieć
co sądzicie i czy jest sens to pisać ;3
pozdrawiam <33
no, no, ale sie zaczyna! upiornie! Kookie słodko się zajmuje tą dziewczyną, ale ona mnie przeraża:o pieska żal:(
OdpowiedzUsuń