:)

:)

sobota, 25 kwietnia 2015

Zostań ze mną cz7

Obudziłaś się, leżąc na łóżku. Zaraz... nie swoim łóżku. Patrzyłaś w biały sufit. Byłaś otępiała. Nie wiedziałaś gdzie jesteś ani co się stało. Ostatnie wspomnienie to ... atak jakiejś dziewczyny z toalecie. Podniosłaś się bardzo szybko do pozycji siedzącej i zrozumiałaś, że jesteś w jednym ze szpitalnych pokoi.
- Nie ruszaj się tak gwałtownie! - usłyszałaś obcy głos. Była to pielęgniarka, która się Tobą opiekowała.- musisz leżeć. Jak się czujesz?
- Jimin... - powiedziałaś bardzo cichy głosem, prawie niesłyszalnym.
- A tak. Twój chłopak siedział tu z Tobą całą noc a teraz poszedł do toalety. Na pewno zaraz wróci. Mówiłam nie wstawaj!
Chciałaś go zobaczyć, ale przeszkodziła ci w tym cała aparatura, do której byłaś podpięta. Ten zryw poskutkował dużym bólem ale zapomniałaś o tym szybko gdy do pokoju wszedł twój wybawca.
- To ja zostawiam Was. - powiedziała pielęgniarka i wyszła zamykając drzwi.
Chłopak podszedł do twojego łóżka i przytulił cię. Zrobił to tak delikatnie.
- Jimin... Co ja tutaj robie? - spytałaś bo byłaś do granic zdezorientowana.
- Pamiętasz wczorajszą sytuację? Gdy szłaś do toalety obserwowałem Cie ciągle. Jesteś taka piękna. I zauważyłem, że jakaś dziewczyna Cię ciągle obserwuje. Myślałem, że to po prostu fanka ale zauważyłem, ze gdy sięgała do torby wyciągnęła z niej nóż. A takich rzeczy chyba nie nosi każda normalna nastolatka co nie ? No więc widząc jak kopnęła w drzwi, wstałem i pobiegłem po ochroniarza i od razu przybiegliśmy do Ciebie. Przepraszam, że nie zareagowałem wcześniej.
- Kocham Cię! I dziękuję, że mnie uratowałeś... - przytuliłaś go ale niestety przez to podpięcie nie mogłaś zrobił tego mocno.
- Leż... twój stan nie jest ciężki ale dobrze też nie jest. Uderzyłaś głową w ścianę.
- To straszne. Czym jej zawiniłam? - posmutniałaś.
Jimin nic nie mówiąc usiadł na łóżku i pogłaskał cię po włosach.
- Nie wiem, ale to się już nie powtórzy.
Przy nim nie bałaś się już niczego. Był osobą, przy której zawsze czułaś się w pełni bezpieczna. Cały dzień dużo rozmawialiście i spędziliście miło czas. Pod wieczór widząc jak bardzo twój chłopak jest zmęczony poprosiłaś go by poszedł do domu. Na początku nie chciał się na to zgodzić i męczyłaś się z nim przez ponad pół godziny ale w końcu ustąpił.
- Jutro z samego rana będę. - powiedział i wyszedł.
Byłaś bardzo szczęśliwa. Gdybyś go nie poznała musiałabyś pewnie siedzieć cały dzień sama... Nie, gdybyś go nie poznała to nie byłabyś tu. Ale i tak nie żałowałaś. Dla niego byłaś skłonna znieść wszystko.
W nocy dręczyły Cię koszmary. Przeróżne. Jimin zostawiający cię z tą laską w toalecie, Jimin śmiejący się z twojej sytuacji, Jimin będący sam na sam z tą dziewczyną gdy ja jestem w szpitalu. Obudziłaś się koło 3 w nocy cała zapłakana. Wzięłaś do ręki telefon i zadzwoniłaś do swojej siostry, która wyjechała do Korei razem z Tobą.
- Ola? Proszę przyjedź...
Płakałaś przez całą rozmowę ale ona nie pytając co się dzieje, zapytała gdzie jesteś i powiedziała, że zaraz będzie. Szpital był na szczęście otwarty całą dobę i tylko kilka dyżurujących pilnowało wejść na różne oddziały, więc z dostaniem się tutaj nie było żadnego problemu. Ola była już u Ciebie po kilku minutach.
- ______. Co się dzieje?!
Siedziałaś zapłakana na łóżku i spojrzałaś na swoją siostrę błagalnym wzrokiem.
- Pomożesz mi? - wpadłaś w jeszcze większą histerię.
- Tak, zrobię wszystko. Mów! - Była bardzo przejęta twoim zachowaniem.
- Jest taka jedna dziewczyna... Boję się, że ona i Jimin... że ona i Jimin mieli lub mają ze sobą coś wspólnego. - opowiedziałaś jej całą tą historię, która zdecydowanie bardzo ją zaciekawiła.
- Dobra, dzisiaj mam na 6 do pracy tak przejrzę wszystkie akta, zajadę w to miejsce, tylko daj mi adres i spróbuję się dowiedzieć czegoś o tej dziewczynie.
- Jesteś wspaniała. Tylko proszę niech to zostanie między nami. - wtuliłaś się w nią.
- Dobrze kochana, nie ma sprawy. Postaram się pomóc.  A teraz proszę, idź już spokojnie spać.
Pożegnała się z Tobą i wyszła. Mimo  jej prośby nie zmrużyłaś oka już do samego rana. Już o 7 pojawił się Jimin z kilkoma pakunkami. Zrobił nawet śniadanie, żebyś nie musiała jeść tego szpitalnego chłamu.
- Smacznego kochanie. - powiedział podając ci danie.
Jedliście w milczeniu. Chłopak często się Tobie przyglądał i wyczuł, że coś jest nie tak.
- Nie smakuje?
- Nie, jest bardzo dobre . - uśmiechnęłaś się lekko.
- To co się dzieje? - spytał przejęty. - Odkąd przyjechałem powiedziałaś może 2 zdania. - zasmucił się. Nie był to dla Ciebie miły widok.
- Kiedy mnie stąd wypuszczą? - Zmieniłaś temat.
- Dzisiaj po południu jeśli  się nie mylę. Poczekaj, pójdę zapytać.
Miał rację. Dziś dostałam wypis i mogłam spokojnie wrócić do domu pod warunkiem, że będę miała całodobową opiekę. Jimin oczywiście poczuł się odpowiedzialny i powiedział, że cały tydzień się mną zaopiekuje, aż do kontroli.
Szybko opuściliśmy szpital. Nie miałam ochoty zostać tam nawet sekundy dłużej.
- Jimin... skoro masz się mną opiekować to gdzie będziesz spał?
- W innym pokoju. Ale spokojnie będę się Tobą opiekować aż nie wyzdrowiejesz lub nie zwariujesz ze mną. - zaśmiał się. Jego towarzystwo rzeczywiście czasami było bardzo natrętne. Ale to było zrozumiałe bo przecież się o Ciebie martwił.
Dojechaliście do Ciebie.
- To twój dom? - wskazał palcem na szary, dość brzydki budynek, koło którego zaparkowałam.
- Wiem, żaden luksus. - było ci trochę głupio.
- E tam. Ładny jest. - oczywiście kłamał. Ten dom był przecież okropny! Miałaś tego świadomość.
Jimin pomógł ci przyjść pod drzwi i wziął wszystkie pakunki z samochodu. Otworzyłaś drzwi i powiedziałaś:
- Oto mój dom.

~~~~~~
Tutaj może dużo akcji nie ma ale wydaje mi się, ze nie było chyba aż takie złe :D 
Komentujcie ^^ 












5 komentarzy:

  1. o ja, nie sądziłam, że ona aż do szpitala trafi! Ale Jimin się nią ładnie zajmuje :) Jest słodki i kochany. A on nie był wcześniej u niej w domu? :D
    ps lepiej się czyta, jak zmieniłaś wygląd bloga, tekst jest wyraźniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ona była u niego :)
      No właśnie, zauważyłam, że tekst jest niewyraźny przez tą wodę więc postanowiłam trochę zmienić ^^

      Usuń
    2. To wybacz, jeśli nie ogarnęłam, wydawało mi się, że pojechał do niej, żeby jej wyznać miłość:)

      Usuń
    3. Ah racja przeprasza. W tym fragmencie chodziło o to, że on chciał się tylko upewnić ;)

      Usuń